sobota, 8 kwietnia 2023

Rycerzyk pikowego asa

Nigdy nie byłem wielkim miłośnikiem kart, ale czasami się przydają. Na przykład w czasie trwającej jakieś dwie i pół doby podróży pociągiem z granicy nepalsko-indyjskiej do Bombaju…


A przecież mogłem się wkręcić w piki, trefle, kiery i kara w czasie niedzielnych poranków filmowych w giżyckim kinie „Fala”, na które prowadzała mnie mama w stosownym okresie mego życia. Królował tam animowany serial „Baśnie i waśnie”, czyli przygody Rycerzyka Czerwonego Serduszka i innych inspirowanych talią kart postaci.

Po latach widzę, że dziś film mógłby nie przejść kolaudacji jako propozycja dla dzieci…


Tak obciążony mentalnie mogę zająć się tłumaczeniem „Ace of Spades” Motörhead:


Jeśli lubisz hazard, nie różnimy się
Wygrasz lub przegrasz, wszystko jedno jest mi
Przyjemnie pograć jest i nie ważne, co powiesz na tę grę
Chciwość niech cię żre, ja jednej karty chcę
I to as pik jest, to as pik jest

O najwyższą stawkę w kości zagrać z diabłem
Z prądem płynąć w dół, to wszystko jedno mi
Dwójka albo trójka, kości rzucaj swe
Podbij albo pas, podwój albo trać
To as pik jest

Nie wygram w życie, wiesz, dla głupców hazard jest
Lecz to jest to, co lubię, mała, nie chcę tego, być żyć wiecznie
Pamiętaj o jokerze

W grze o całą pulę, wiem, że chcesz mnie widzieć
Sprawdź je i płacz, znów karty śmierci masz
I w oczach widzę twych, raz tylko spójrz i giń
Już widzisz, co to jest, już wiesz, co czeka cię
To as pik jest, to as pik jest
Olsztyn, 8.04.2023

11 grudnia 2015 roku Lemmy ostatni raz rozdawał karty na scenie:
 

Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

sobota, 25 marca 2023

Jasna strona ciemnej strony

O „Ciemnej Stronie Księżyca” powiedziano i zaśpiewano już wszystko. No, prawie wszystko. Brakowało kropki nad i, którą postawiliśmy w ten weekend w Olsztyńskim Planetarium.


Trudno w twórczości Pink Floyd doszukiwać się optymistycznego przesłania (pomijam tu tyleż oryginalną, co niesprawiedliwą niedawną opinię Filipa Łobodzińskiego, że więcej treści znajdziemy w jednej piosence Boba Dylana niż w całej literackiej części twórczości PF). „Animals” – ludzie to socjopatyczne bydlaki. „Wish You Were Here” – show business to nędzna moralnie pijawka. „The Wall” – człowiek człowiekowi cegłą. „The Final Cut” – cali jesteśmy z ran.

Nie inaczej jest z „The Dark Side of the Moon”, z tą może różnicą, która zresztą jest przyczyną wielu nieporozumień mentalnych, że muzycznie jest to album najbardziej przystępny w odbiorze (żeby nie powiedzieć: lekki, łatwy i przyjemny). Powiedzmy sobie szczerze – nie po to (a na pewno nie tylko po to) masowy odbiorca utrzymywał płytę przez dwie dekady na liście Bilboardu, żeby delektować się rozważaniami o nieuchronnej śmierci, podstępnej potędze pieniądza, marnowaniu najlepszych lat życia czy przyczynach konfliktów zbrojnych. Ale, przyznajmy tu częściowo rację Januszowi Fąferskiemu (przepraszam, to pierwszy i ostatni raz przywołuję „Dudusia” w kontekście współczesnego FŁ), są to rozważania na tyle elementarne, że przesłanie dotrze i do liberalnego intelektualisty z Nowego Jorku, i do z dziada pradziada mieszkańca Nowego Targu. Nie wiem, co pokazała telewizja dla „z dziada pradziada”, ale wiem, że w wolnych mediach był okolicznościowy rzeczowy i ciekawy materiał.

Przesłanie dotarło i do mnie, może nie na przełomie lat 70. i 80., gdy pierwszy raz wysłuchałem płyty. Po latach na pewno – to był pierwszy album jakiegokolwiek zespołu, który przetłumaczyłem w całości – dziesięć lat temu, na czterdziestolecie „Ciemnej Strony Księżyca”. I mam nadzieję, że, w przeciwieństwie do podmiotu lirycznego utworu „Time”, nie zmarnowałem tych dziesięciu lat:
- marzec 2014 – pierwszy raz na koncercie Spare Bricks,
- listopad 2014 – premiera „Hey You” po polsku w Kętrzynie, 300 metrów od mojej byłej szkoły średniej, a po dwóch dniach powtórka w Olsztynie,
- marzec 2015 – cztery razy na scenie Olsztyńskiego Planetarium zapowiadam „Hey You” po polsku,
- maj 2015 – w Kętrzynie,
- lipiec 2015 – w Ostródzie,
- kwiecień 2016 – wizyta na koncercie w Łomży, co owocuje specjalną polską wersją „Money”,
- czerwiec 2016 – wspólne chwile na wrocławskim koncercie Gilmoura, po którym (utrzymuję, że to mój pomysł) odbywa się międzynarodowe afterparty,
- lipiec 2016 – Floydowska Strona Ostródy (moja nazwa), czyli wykonanie po polsku wspólnie z kilkuset osobami „Another Brick in the Wall (part II)”), zgłębianie sensu całego „The Wall” podczas specjalnej projekcji filmu z moim tłumaczeniem a na deser w hotelowym zaciszu hotelu rejestracja akustycznej wersji „Time” po polsku,
- wrzesień 2016 – mój pierwszy wspólny występ z Jackiem, basistą i wokalistą Spare Bricks,
- grudzień 2016 – jestem świadkiem, jak zespół podbija Gdańsk,
- czerwiec 2017 – kolejna wizyta zespołu w Olsztyńskim Planetarium, po której zapada decyzja, żeby robić całe „The Wall” po polsku,
- wrzesień 2017 – mój drugi wspólny występ z Jackiem,
- grudzień 2017 – po raz trzeci wspólnie z Jackiem na scenie (i z Michałem ze Spare Bricks),
- marzec 2018 – zgrupowanie kondycyjne we Wrocławiu, podczas którego zatwierdzamy cały (no, prawie cały) tekst „The Wall”,
- lipiec 2018 – prapremiera „The Wall” po polsku w Mrągowie,
- wrzesień 2018 – chwilowy oddech od „The Wall” w planetarium, ale warszawskim,
- grudzień 2018 – oficjalna premiera polskiej wersji „The Wall” w olsztyńskiej filharmonii,
- październik 2019 – czwarty raz z Jackiem na scenie (i z Michałem, już nie ze Spare Bricks),
- listopad 2019 – dwa koncerty z polskim „The Wall” dokładnie w 40. rocznicę premiery albumu,
- marzec 2022 – po 840-dniowej przerwie wywołanej wiadomymi przyczynami – znów działamy!, tym razem rok przed jubileuszem pierwszy koncert (a w zasadzie dwa) z „The Dark Side of the Moon”, częściowo po polsku,
- lipiec 2022 – i jeszcze raz w Kętrzynie, znów „Ciemna Strona Księżyca” częściowo po polsku,
- grudzień 2022 – piąty raz z Jackiem na scenie (i z Agnieszką, wokalistką i saksofonistką Spare Bricks).

A może to jest właśnie marnowanie życia? Może trzeba było pójść na kurs past twarogowych? Lepiej bym zrobił idąc na jakieś warsztaty dramaturgiczne, bo pełen jak zawsze świeżych pomysłów Darek Naworski postawił przede mną zadanie napisania monologu, który otworzy jubileuszowe koncerty. Zacząłem w lipcu zeszłego roku, potem zarządziłem sobie pół roku marnowania czasu, więc skończyłem dopiero w styczniu i Maciek Mydlak mógł się zabrać za przygotowania do występu. W ramach tych przygotowań mój tekst uległ pewnym zmianom, które na pewno wyszły mu na dobre, ale nie omieszkam przygotować wersji autorskiej (walczą we mnie dwie dusze – autora, który kocha każde napisane przez siebie słowo i redaktora, który wie, że każdy tekst da się skrócić o połowę).

Równocześnie z tworzeniem tekstu monologu „Mów do mnie”, przygotowałem kilkanaście filmików promujących koncerty. W jednym np. roztrząsam problem daty premiery płyty (według różnych wykładni między 1 i 24 marca 1973, a przecież są i daty rok wcześniejsze):


W innym kilkanaście razy każę Jackowi wcielić się w rolę Gerry’ego O'Driscolla. A to było tak: Stoją mądrale pod drzwiami studia Abbey Road i rozważają, co może być po ciemnej stronie Księżyca. Prosty odźwierny Gerry O'Driscoll błyskotliwie wyjaśnia swoim irlandzkim akcentem, że „Tak naprawdę Księżyc nie ma ciemnej strony. W rzeczywistości to wszystko jest ciemne. Jedyne, co sprawia, że wygląda jasno, to Słońce”.


W innym przywołuję opinię Paula McCartneya, który poleca „Ciemną Stronę Księżyca”! Wprawdzie Pink Floydzi nie dali jego wypowiedzi na płytę (pojawia się za to jego ówczesny gitarzysta, jedyny facet z tej płyty i jedyny facet z Woodstock, który był w Olsztynie!), ale jak widać, nie jest małostkowy:


Trafiłem również per procura do audycji Pawła Jarząbka (tego samego świetnego gościa, który kilkadziesiąt lat temu uczył mnie – średnio skutecznie – języka niemieckiego, ale coś mi się pokręciło i po latach długo byłem przekonany, że uczył mnie języka angielskiego) pod nazwą „Szafa z muzyką” w radiu UWM FM:


No i wymądrzałem się w Telewizji Kopernik, w czym pomaga mi kompetentny Paweł Amulewicz:


Ba, porzucając na chwilę walkę z czasem (znów ten czas!) przy tłumaczeniu „Please Please Me” zrobiłem polską wersję „Ticket to Ride”, czyli utworu, który nieoczekiwanie (?) zaistniał w ostatnich sekundach „The Dark Side of the Moon”.


A nawet, penetrując piwnicę starego mieszkania, trafiłem na wykonaną własnoręcznie 34 lata temu kopię tekstu „The Dark Side of the Moon”.

Satysfakcjonująco mało błędów!

Kończąc wątek przygotowań, dodam, że wyszykowaliśmy sobie z małżonką adekwatne koszulki. Moja:

Żony:

Może w końcu coś o koncercie. O koncertach właściwie, bo były cztery. Wytęż słuch i znajdź różnicę między poszczególnymi przedstawieniami.

Piątek, 24.03.2023, godz. 17:00.
Szczęśliwi ci, którzy wybrali się na ten koncert. Byli świadkami oficjalnej premiery polskiej wersji „The Dark Side of the Moon”.


Piątek, 24.03.2023, godz. 20:00.
Szczęśliwi ci, którzy wybrali się na ten koncert. Udało się im uniknąć, choćby przypadkowo, bycia świadkami czeskiego błędu polskich piłkarzy.


Sobota, 25.03.2023, godz. 17:00.
Szczęśliwi ci, którzy wybrali się na ten koncert. Po wyjściu z planetarium mogli spokojnie czekać na asteroidę 2023 DZ2, która około godz. 20:50 przeleciała między Ziemią i Księżycem. I niczego nie zaćmiła.


Sobota, 25.03.2023, godz. 20:00.
Szczęśliwi ci, którzy wybrali się na ten koncert. Dostali w nagrodę za najbardziej wytrwałe brawa drugi bis!



„Mów do mnie”
Maciej Mydlak sprofesjonalizował mój tekst.

„Speak to Me”
O te kolory idioci po 50 latach zrobili awanturę.

„Breathe”
Zespół Pink Floyd mógłby być ziemskim towarem eksportowym na całą Drogę Mleczną.


„On the Run”
Nie, to nie jest słynna ucieczka galaktyk.

„Time”
Ustaliliśmy z małżonką, że gdyby z płyty miał zostać jeden utwór, to właśnie ten.

„Breathe (Reprise)”
…słuchać ciepłych i magicznych słów…

„The Great Gig in the Sky”
Gościnią zespołu była Ola Bieńkowska, mająca za sobą współpracę z The Australian Pink Floyd Show oraz Brit Floyd i wiele innych ciekawych osiągnięć artystycznych.

„Money”
Bałem się tego tłumaczenia, ale interpretacja Adama usuwa w cień wszelkie moje niedociągnięcia.

„Us and Them”
Podstępnie lekki utwór o mrożącym krew w żyłach przesłaniu.

„Any Colour You Like”
Na przykład różowy.

„Brain Damage”
Będziemy z ciemnej strony Księżyc znać…

„Eclipse”
Przejęty faktem, że będziemy prezentować dzieło w planetarium, dokonałem stosownej poprawki w ostatnim akapicie tekstu, by nie było żadnych wątpliwości natury astronomicznej.

„High Hopes”
Efektowne wejście na zakończenie utworu menedżera zespołu z wnuczką!

„Echoes”
Można godzinami słuchać (i obserwować!), jak Paweł gra na potencjometrze gitary.

To był ten moment, gdy władowywałem się na scenę.

„Comfortably Numb”
Utwór dla szczególnie wytrwałych w klaskaniu, czyli drugi bis na końcowym koncercie.

Zespół Spare Bricks (od lewej):
• Paweł Wrocławski – gitara elektryczna
• Agnieszka Szpargała – śpiew, saksofon
• Jacek Aumüller – gitara basowa, śpiew, syntezator basowy
• Arkadiusz Spanier – instrumenty klawiszowe
• Michał Witiak – perkusja
• Adam Jęczmyk – śpiew, gitara elektryczna

Wokaliza „The Great Gig in the Sky”:
• Aleksandra Bieńkowska

Monolog „Mów do mnie”:
• Maciej Mydlak – wykonanie
• Robert Zienkiewicz – tekst

Tłumaczenie „The Dark Side of the Moon”:
• Robert Zienkiewicz

Wizualizacje:
• Leszek Błaszkiewicz

Realizacja dźwięku i technika:
• Michał Kozłowski
• Robert Orłowski

Grafiki:
• Dariusz Prokopczuk

Obrazy:
Jarosław Szarabajko

Partnerzy:
• Olsztyńskie Planetarium i Obserwatorium Astronomiczne
• Telewizja Kopernik
• Gazeta Wyborcza Olsztyn

Management i lasery:
• Nu Media

Menedżer zespołu:
• Dariusz Naworski

PS 1
No więc „Ciemna Strona Księżyca” nie zawiera optymistycznego przesłania, ale bawiliśmy się przy tym doskonale. To nasza Jasna Strona Księżyca!

PS 2
Co dalej?
• Jesienią kolejne koncerty, miejmy nadzieję, że również w naszym regionie.
• Za dwa lata „Wish You Were Here”? Skoro już przetłumaczyłem, to niech się nie marnuje.
• A my z Jackiem knujemy coś na boku…

środa, 22 marca 2023

One, two, three, four... Sixty!

Beatlesi nagrali swoją debiutancką płytę w jeden dzień. Ja potrzebowałem na przygotowanie jej polskiej wersji 10 lat. A i tak jeszcze nie skończyłem.

Dziś album „Please Please Me” kończy 60 lat. Skoro już jesteśmy przy datach, to najpierw ta, której nie mogę pamiętać (bo więcej niż połowa płyt Beatlesów jest starsza ode mnie). 20 marca 1963 roku Piotr Kaczkowski usiadł pierwszy raz przed mikrofonem pewnego radia (Tego, Którego Już Nie Ma) i zapowiedział „Love Me Do”. Ciekawe, czy wiedział, że dwa dni później ukaże się debiutancki album zespołu The Beatles, o istnieniu którego na pewno mało kto w Polsce wiedział. Bo i niby skąd w marcu 1963 roku miał wiedzieć? A może młody Piotrek już miał swoje wtyki?
Dwadzieścia lat później Piotr Kaczkowski, czego byłem już nausznym świadkiem, zaprezentował w swojej audycji „Kanon rocka” płytę „Please Please Me”. Brzmi to dziś śmiesznie, ale była wówczas strasznie stara – miała aż dwadzieścia lat! Pamiętam jak dziś, że redaktor Kaczkowski zapowiedział ją jako „prawdopodobnie najstarszą płytę, jaka pojawi się w >>Kanonie rocka<<”. Od marca 1983 roku do dziś minęło 200 proc. więcej czasu niż od debiutu Beatlesów do tamtej audycji Piotra Kaczkowskiego. A że na czas musimy patrzeć po gospodarsku, przechodzę niezwłocznie do sedna.

1. „I Saw Her Standing There”
Na pewno inni członkowie zespołu też umieli liczyć do czterech, ale to Paul dostąpił zaszczytu rozpoczęcia. Jeśli podzielić piosenki na płycie na lennonowskie i mccartneyowskie, to ta jest oczywiście mccartneyowska. Najlepszy numer Paula na płycie.


2. „Misery”
Pierwszy przykład tego, co mniej więcej do 1966 roku było siłą napędową zespołu - wspólne tworzenie piosenek przez Lennona i McCartneya. Tak wspólne, że po latach mieli sprzeczne zeznania, kto konkretny kawałek zaczął, a kto skończył.


3. „Anna (Go to Him)”
Na pierwszy w pełni autorski album Beatlesów trzeba było poczekać raptem 1,5 roku („A Hard Days Night” przygotują w całości John i Paul), a już na debiucie pokazali, że chodzi im o śpiewanie własnych piosenek, co wtedy nie było wcale normą.
Ale kilka świetnie wybranych obcych numerów trafiło na płytę. Tę piosenkę napisał Arthur Alexander.


4. „Chains”
I kolejny cover. Czy kariera Carole King rozwinęłaby się tak, gdyby Beatlesi nie wybrali jej piosenki na swoją płytę? George Harrison nie ma jeszcze swego utworu na płycie (może jeszcze nic nie przyniósł), ale już ma możliwość pokazania się również jako wokalista.


5. „Boys”
Tę triadę cudzesów na pierwszej stronie płyty zamyka piosenka, którą napisali Luther Dixon i Wes Farrell. A śpiewa Ringo, żeby nie było wątpliwości, że cały zespół jest wszechstronnie utalentowany. No i miałem okazję posłuchać na żywo!


6. „Ask Me Why”
W tłumaczeniu.

7. „Please Please Me”
O ile pozycja pierwsza to popis Paula, to finał pierwszej strony to najlepsza piosenka Johna na płycie.

Przekładamy płytę na druga stronę…

1. „Love Me Do”
A drugą stronę longplaya zaczyna cały pół roku wcześniejszy singel. Nie sposób nie przypomnieć w tym momencie (przypomnieć, nie wypominać), że ledwie Ringo Starr został 18 sierpnia 1962 roku perkusistą The Beatles w miejsce mniej sprawnego Pete'a Besta, to w czasie sesji nagraniowej 4 września nie poszło mu wystarczająco dobrze przy rejestracji materiału na pierwszego singla. W efekcie tydzień później powstała wersja z muzykiem sesyjnym i to właśnie Andy White gra w „Love Me Do” na płycie (kto chce posłuchać wersji z Ringo, sięga po album „Past Masters”, a kto chce posłuchać, jak poradził sobie z „Love Me Do” Pete Best, zagląda na „Anthology 1”).
A na żywo słuchałem wersji z czwartym perkusistą (Abe Laboriel Jr.).


2. „P.S. I Love You”
Tu również przy perkusji Andy White. A ja niegotowy z tłumaczeniem...

3. „Baby It’s You”
I już do końca płyty będzie przekładaniec - cudzy, własny. Jednym ze współautorów tej piosenki jest Burt Bacharach. Nieśmiało stawiam to samo pytanie, co przy piosence Carole King...


4. „Do You Want to Know a Secret”
Drugi utwór śpiewany przez George'a. Nadal nie przetłumaczony...

5. „A Taste of Honey”
Zupełnie nierockandrollowy cover można po latach odczytać jako sygnał, że Beatlesi nie będą się zamykać na żadny styl muzyczny.


6. „There’s a Place”
W tłumaczeniu.

7. „Twist and Shout”
Po to tu przyszliśmy! Żeby usłyszeć, jak John daje się z siebie wszystko... Tzn. ja nawet nie próbuję.


Aneks zaoceaniczny, czyli album podpisany przez wszystkich Beatlesów w zasobach nowojorskiej Hard Rock Cafe, na który trafiłem 15.10.2023:

Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

Aktualizowany stan moich tłumaczeń albumów The Beatles:

22 marca 1963 - 22 marca 2023 (60-lecie)
Please Please Me

22 listopada 1963
With the Beatles

10 lipca 1964 - 10 lipca 2024 (60-lecie)
A Hard Day's Night

4 grudnia 1964 - 4 grudnia 2024 (60-lecie)
Beatles for Sale

6 sierpnia 1965 - 6 sierpnia 2025 (60-lecie)
Help!

3 grudnia 1965 - 3 grudnia 2020 (55-lecie)
Rubber Soul

5 sierpnia 1966 - 5 sierpnia 2021 (55-lecie)
Revolver

1 czerwca 1967 - 1 czerwca 2017 (50-lecie)
Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band

27 listopada 1967 - 27 listopada 2022 (55-lecie)
Magical Mystery Tour

22 listopada 1968
White Album

17 stycznia 1969 - 17 stycznia 2025 (56-lecie)
Yellow Submarine

26 września 1969 - 26 września 2019 (50-lecie)
Abbey Road

8 maja 1970 - 8 maja 2020 (50-lecie)
Let It Be

7 marca 1988
Past Masters

Dodatkowo:
2 listopada 2023 - 2 listopada 2023 (w dniu premiery)
Now and Then