Chciałem tylko, żeby gdzieś przekroczyć granicę, wszystko jedno którą, bo ważny dla mnie był nie cel, nie kres, nie meta, ale sam niemal mistyczny i transcendentny akt przekroczenia granicy.
(Ryszard KAPUŚCIŃSKI, „Podróże z Herodotem”)
Jak dobrze rozpocząć koncertowy rok? Najlepiej z muzyką The Beatles. Przegapiłbym dzisiejszy występ Wadima Brodskiego w Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej, gdybym nie zobaczył stosownego plakatu trzy tygodnie temu. Na piątkowy koncert marszałkowski biletów już oczywiście nie było, ale znalazłem jeszcze ostatnie wolne miejsca na niedzielny koncert rodzinny.
Wykonania Wadima Brodskiego znam od z górą trzydziestu lat, oczywiście dzięki płycie „Beatles Symphony”, którą artysta nagrał w 1986 roku. Nawet chyba kiedyś miałem ten winyl. Tam było wtedy 14 nagrań i dziś też usłyszeliśmy 14 utworów, z tym że:
- właściwie 13, bo jeden dwa razy,
- tylko cztery, które były na płycie sprzed lat,
- w dwóch Wadim Brodski nie zagrał (za to w dwóch innych zaśpiewał).
I powiedziałbym, że usłyszeliśmy dziś również „Revolution 9”, ale to tylko muzycy się rozgrywali przed koncertem…
Refleksja końcowa? Na szczęście nie było to jakieś symfoniczne karaoke. Orkiestracje Wadima Brodskiego nie są kopią jeden do jednego utworów Lennona i McCartneya (przeważnie McCartneya) pozbawionych warstwy tekstowej. Skoro już przy słowach jesteśmy… Wprawdzie publiczność została poproszona o zaśpiewanie refrenu „Yellow Submarine”, a Wadim Brodski zamruczał w dwóch piosenkach, to koncert był przecież instrumentalny. Polecam takie koncerty z czystym sumieniem tym, którym nie podoba się, że muzyka niesie ze sobą jakiś przekaz (ciągle nie mogę otrząsnąć się po wrogiej reakcji niektórych polskich „fanów” Pink Floydów, których ubiegłoroczne koncerty Rogera Watersa wyprowadziły z błędu, że muzyka to tylko melodia z jakimiś tam słowami nie wiadomo o czym).
Dwa lata temu, gdy słuchaliśmy 23. Trójkowego Topu Wszech Czasów, Żona dopiero w jedenastej godzinie zapytała o moją ulubioną piosenkę. Dziś zapytała już w godzinie drugiej… Tak samo nie umiałem odpowiedzieć. Zastępczo skomentuję cały 25. Top.
1. Queen – Bohemian Rhapsody
Może i podjąłbym się tłumaczenia, ale po pierwsze kto to zaśpiewa, a po drugie muszę odczekać aż minie histeria związana z filmem, na którym, przyznaję, nie byłem. Obejrzę kiedyś na spokojnie w domu.
2. Dire Straits – Brothers In Arms
To chyba warto jednak przetłumaczyć.
4. Deep Purple – Child In Time
Tego chyba nigdy nie nagram. I szkoda, że nie mogłem tego usłyszeć w czasie łódzkiego koncertu Deep Purple w 2017 roku, bo już od dawna Ian Gillan nie decyduje się na wymagające krzyku wykonanie.
6. Pink Floyd – Wish You Were Here
W ciągu ostatnich kilku lat wysłuchałem tego utworu na żywo kilkanaście razy... Wybieram wersję z Ostródy:
7. Archive – Again
Wolę tłumaczyć prawdziwych Pink Floydów, ale chylę głowę przed udaną piosenką.
8. John Lennon – Imagine
Nie odważyłem się jeszcze nagrać, choć tłumaczenie gotowe jest od wielu lat.
9. King Crimson – Epitaph
Czy mogłem podejrzewać 39 lat temu, gdy poznałem King Crimson, że ten utwór usłyszę na żywo w oryginalnym (no, prawie oryginalnym, bo przecież bez głosu Grega Lake’a) wykonaniu? I że przetłumaczę i wykonam ten utwór...
11. Obywatel G.C. – Nie pytaj o Polskę
Utwór po polsku, ale rośnie liczba osób, którym należałoby go przetłumaczyć...
12. Guns N' Roses – November Rain
Aż takim fanem nie jestem...
13. Nirvana – Smells Like Teen Spirit
Raczej nie podejmę się.
14. The Eagles – Hotel California
Jedno z moich ulubionych tłumaczeń (decydujące znaczenie ma fakt, że podoba się Żonie).
15. Pink Floyd – High Hopes
Jak już kiedyś wyznałem – nie mam serca do piosenek Pink Floydów z lat 90.
16. Pink Floyd – Shine On You Crazy Diamond
Na żywo dane mi było usłyszeć w wykonaniu Davida Gilmoura. No i oczywiście mam w głowie kilkanaście koncertowych wersji Spare Bricks (i Tales of Pink Floyd). Udało się mi też nagrać własną:
17. Led Zeppelin – Kashmir
Może i bym przetłumaczył, ale kto to zaśpiewa?
18. Czesław Niemen – Dziwny jest ten świat
Jak wyżej – polska piosenka, ale niektórym należałoby ją przetłumaczyć... Słuchałem jej na żywo w czterech wykonaniach. To z ubiegłego roku przekonuje mnie najbardziej:
19. Prince – Purple Rain
Przepraszam, ale nie kręci mnie.
20. Black Sabbath – Paranoid
Aż kusi, żeby przetłumaczyć, ale ciągle ćwiczę tempo i rytm na gitarze.
21. Perfect – Autobiografia
Ze trzy razy słuchałem na żywo... Dziś taka refleksja – a gdybym był Anglikiem i tłumaczył na język Szekspira, co bym właściwie zrozumiał z tekstu Bogdana Olewicza? Jak bym zinterpretował martenowski piec?
32. Dire Straits – Sultans of Swing
Mój ulubiony fragment: Wolą to, co nazywają „rock and roll”:
33. The Beatles – Yesterday
Miałem to szczęście, że usłyszałem piosenkę w autorskim wykonaniu, niecały rok po swoim tłumaczeniu.
34. The Animals – House of the Rising Sun
Nie tylko przetłumaczyłem, ale trzykrotnie słuchałem, jak Eric Burdon wykonuje ten największy przebój lat 60., a nawet raz mu akompaniowałem:
35. Deep Purple – Smoke on the Water
Jeśli w autobusie zadzwoni komórka i rozlegnie się „tam-tam-tam, tam-tam-tam-tam”, to znaczy, że jedzie moja Żona... Nie ma co tłumaczyć.
36. Republika – Biała flaga
Ja nie wywieszam...
37. Simon and Garfunkel – The Sound of Silence
Żałuję, że nie dam rady wrzucić tego do repertuaru na występy. Ledwo dałem radę w warunkach domowych:
38. Maanam – Krakowski spleen
Ja też czekam na ten wiatr…
39. Dżem – List do M.
Może tłumaczenie z polskiego na polski przydałoby się temu facetowi, który w latach 90. zadzwonił do Trójki i twierdził, że radio lansuje ateizm, bo usłyszał fragment „(...) nie ma Boga, nie ma nie! Nie ma Boga, nie”. Przegapił biedak początek frazy: „Wiesz mamo, wyobraziłem sobie, że...”
40. Kult – Arahja
Tytuł zdałoby się przetłumaczyć...
41. U2 – One
Dzisiaj sobie nawet zagrałem na gitarze, więc może…
44. Queen – Innuendo
Queen tylko do „Jazz” i ani płyty dalej.
45. AC/DC – Highway To Hell
Jest jakaś polska wersja kabaretowa, to nie będę robił konkurencji.
46. Metallica – The Unforgiven
Jedna ballada tego zespołu wystarczy.
47. U2 – With Or Without You
Jedyna płyta U2, którą lubię, to „The Joshua Tree”:
48. Led Zeppelin – Whole Lotta Love
Mam jakieś wstępne wersje tłumaczenia i ćwiczebną wersję nagrania, uczynioną na chwilę przed wyjazdem na koncert Roberta Planta:
No i kompromitujące wykonanie w ubiegłym roku w Atenach:
49. Metallica – One
Nie mam takiej kondycji.
50. Sinead O'Connor – Nothing Compares 2 U
Nie, bo nie.
51. Deep Purple – Perfect Strangers
Do zajęcia się tym utworem nie przekonał mnie nawet koncert z 2017 roku.
52. Phil Collins – In The Air Tonight
Spróbuję kiedyś. Może polski czerwcowy koncert (chociaż nie wybieram się) będzie pretekstem?
82. The Beatles – Let It Be
To była pierwsza w ogóle piosenka, którą chciałem przetłumaczyć. Był rok 1981... Nic z tego nie wyszło, wróciłem do sprawy po ponad trzydziestu latach:
Mam zresztą dwie wersje tekstowe, jedna gorsza od drugiej:
83. Dire Straits – Private Investigation
Za wyrafinowane.
84. Iggy Pop – The Passenger
Jest dobra polska wersja, ale może moja powstająca od kilku miesięcy nie będzie gorsza.
85. Pink Floyd – Money
I znów to samo – miałem okazję posłuchać Davida Gilmoura, Spare Bricks, Tales of Pink Floyd. Moja wersja jest z gatunku tragicznych, jeszcze popracuję kiedyś nad nią:
86. Peter Gabriel & Kate Bush – Don't Give Up
Poddaję się.
87. Budka Suflera – Jolka, Jolka
Gdy to usłyszałem w premierowym wykonaniu, to myślałem, że to śpiewa... Niemen.
88. The Police – Roxanne
Kiedyś to zrobię.
89. Metallica – Enter Sandman
Może kiedyś przetłumaczę. Widziałem oczywiście na żywo na Bemowie, ale mam też własną instrumentalną próbkę akustyczną:
90. The Doors – Light My Fire
Moja wersja jest słaba, więc posiłkuję się wykonaniem The Doors, jakie dane mi było usłyszeć w Dolinie Charlotty:
91. Eric Clapton – Tears In Heaven
Nie wczuję się...
92. Queen – Who Wants To Live Forever
Muszę do tego dojrzeć.
93. Guns N' Roses – Don't Cry
Przetłumaczone i czeka na nagranie.
94. Eric Clapton – Layla (Unplugged)
Przetłumaczyłem parę miesięcy temu, teraz ćwiczę.
95. Bob Dylan – Knockin' On Heaven's Door
Jest już kilka polskich wersji, nie będę się pchał.
96. Iron Maiden – Fear Of The Dark
Boję się tego utworu.
97. Chłopcy z Placu Broni – Kocham Wolność
I love freedom, może być?
99. Gary Moore – Still Got The Blues
Po polsku też można czuć bluesa, więc...
100. a-ha – Take on Me
Jak wrócę z Norwegii (ale się nie wybieram).
101. Joy Division – Love Will Tear Us Apart
Tekstem tego utworu interesowałem się już w 1984 roku... A nagrać trzeba będzie jeszcze raz.
102. Nirvana – Come As You Are
Wstęp umiem zagrać, więc może...
103. Europe – The Final Countdown
I cóż, że ze Szwecji?
104. Czesław Niemen – Sen o Warszawie
Wystarczy, że jest wersja francuska.
105. Alphaville – Forever Young
Mam nadzieję, że nie znam.
106. Leonard Cohen – Dance Me to the End of Love
Sprawę załatwił już Maciej Z.
107. Bob Marley – No Woman No Cry
Reggae mnie nie jara, że tak powiem...
108. Kazik – 12 groszy
W pewnym sensie przetłumaczyłem tę piosenkę:
109. Frank Sinatra – My Way
Nie będę konkurował z Młynarskim.
110. Republika – Odchodząc
No to idę.
Aneks historyczny, czyli 100 płyt rocka wybranych przez czytelników „Razem” w połowie lat 80. Też głosowałem, nie pamiętam na co, chociaż mogę się domyślać:
Zanim pomyślę, co zrobię w rozpoczętym osiemnaście godzin temu 2019 roku, muszę tradycyjnie zacząć od rozliczenia się z planów, jakie postawiłem sobie na rok, który właśnie się zakończył (też osiemnaście godzin temu, co za zbieg okoliczności).
1. Urlop zagraniczny w listopadzie. Album z najpiękniejszymi miejscami na świecie, jaki dostałem na urodziny, otworzył mi się na Tajlandii. Natomiast Żona użyła słowa na Z. TAK
No więc ani Tajlandia, ani Zanzibar, ale zgodnie z planem w listopadzie. No i Andaluzja to za granicą jest, więc śmiało stawiam sobie TAK.
2. Pojechanie do takiego miasta w Polsce, w którym jeszcze nie byłem. NIE
To było łatwe. Tylko koniec świata albo jakieś wspinaczki na palmy mogły spowodować, że Stonesi nie zagraliby zaplanowanego i sprzedanego koncertu. No więc sprzedali i zagrali. A ja żyję tą satysfakcją (wraz z kilkudziesięcioma tysiącami innych ludzi), że byłem na ostatnim jak do tej pory koncercie The Rolling Stones. I będę w tej satysfakcji trwać do 20 kwietnia, gdy Stonesi zagrają w Miami.
5. Przetłumaczenie 25 piosenek. NIE
Znów obniżyłem sobie poprzeczkę i znów nie zrealizowałem planów.
6. Dokończenie projektu z okazji 1050-lecia państwowości przed 11 listopada. NIE
Powiedzmy, że w ramach emigracji wewnętrznej odłożyłem pracę nad tym projektem. Poszukam innej okazji. Póki co przekroczyłem półmetek.
7. Udział w ambitnym projekcie floydowskim. TAK
Udział to skromnie powiedziane. We współpracy ze Spare Bricks dokończyłem tłumaczenie „The Wall” i powstała sceniczna wersja tego albumu, którego czterdziestolecie będziemy świętować w 2019 roku. Prapremiera odbyła się 10 lipca w Mrągowie, a 15 grudnia zapełniliśmy filharmonię w Olsztynie.
8. Koncert Rogera Watersa w Krakowie. TAK
Niezniszczalny Waters robi trasy idące w setki koncertów, więc to też był bezpieczny punkt w moim planie. Z przyczyn zawodowych pojechałem do dalszego Krakowa zamiast do bliższego Gdańska.
9. Zapanowanie nad wszelkim sprzętem muzycznym zgromadzonym w domu. TAK
To zdjęcie SPRZED zapanowania. Jest dużo lepiej. Żona nie ma uwag natury porządkowo-estetycznej, więc z czystym sumieniem TAK.
10. Coś dla zdrowia. NIE
Takie postanowienie są tylko po to, by się irytować i psuć sobie zdrowie.
Realizacja całego planu na poziomie 60 proc. to nie mistrzostwo świata, ale też i nie kompromitacja.
Czym zatem będę się irytował*/fascynował*/podniecał*/stresował*/zajmował* (niepotrzebne skreślić) w 2019 roku?
1. Urlop zagraniczny w październiku, listopadzie lub grudniu. A może nawet zakończony w 2020 roku.
2. Weekend w mieście, do którego ciągle nie mogę się wybrać, bo za blisko i się nie opłaca, ale przecież warto i trzeba.
3. Kontynuowanie występów publicznych.
4. Koncert Johna Fogerty’ego w Dolinie Charlotty.
5. Przetłumaczenie 25 piosenek.
6. Napisanie trzech własnych utworów.
7. Zainteresowanie jakiegoś profesjonalnego wykonawcy swoimi tłumaczeniami, np. piosenek The Beatles.
8. Trzy dowolne koncerty za granicą.
9. Nowy instrument muzyczny.
10. Jakiś ciekawy spektakl podczas Olsztyńskich Spotkań Teatralnych.