Chciałem tylko, żeby gdzieś przekroczyć granicę, wszystko jedno którą, bo ważny dla mnie był nie cel, nie kres, nie meta, ale sam niemal mistyczny i transcendentny akt przekroczenia granicy.
(Ryszard KAPUŚCIŃSKI, „Podróże z Herodotem”)
Z muzyki deathmetalowej to ja najbardziej lubię Nicka Cave’a, ale na prezentowany na Scenie Margines olsztyńskiego teatru spektakl o Vaderze musiałem się oczywiście wybrać. I nie wziąłem proponowanych przy drzwiach wejściowych zatyczek do uszu!
Czy to jest rzeczywiście o Vaderze? Przedstawienie „Vader. Wojna totalna”, na podstawie książki Jarosława Szubrychta o tym samym tytule, w zasadzie nie jest o muzyce, chociaż brzmi ona praktycznie przez cały czas. Przesłanie jest dość czytelne – jeśli czegoś bardzo mocno chcesz, to cel osiągniesz. Oczywiście, w tej bajce widzimy krew, pot i łzy zwycięzcy, ale nie widzimy tych, co przegrali. W latach osiemdziesiątych marzenia miały w Olsztynie, w Polsce i na całym świecie miliony takich chłopaków, jak Piotrek z ul. Gietkowskiej. Sukces stał się udziałem bardzo nielicznych. Najbardziej wytrwałych, obdarzonych największym talentem, mających największe szczęście? To zawsze jest mieszanka i niewiadoma porównywalna do tego, że czasem Adam Małysz leciał daleko a czasem blisko, ale w sumie trudno powiedzieć dlaczego…
To również trochę przedstawienie o pokoleniu (także moim), które miało okazję doświadczyć niesamowitej karuzeli społeczno-politycznej – dzieciństwo przeżyliśmy w klimacie fałszywego dobrobytu epoki Gierka, dojrzewaliśmy w oparach gnijącego realnego socjalizmu, a w dorosłość wchodziliśmy oglądając wybuch wolnego rynku (do tego dodajmy, że starość spędzimy zapewne próbując nieskutecznie wyjaśnić młodzieży, że nie wszystko, co widać w internecie jest prawdą). Momentami było zatem zabawnie, bo socjalistyczny model kultury śmieszy po kilkudziesięciu latach tak samo jak „afrykańskość”, którą uprawiał w naszych telewizorach Afric Simone czy buty na koturnach zespołu Slade. Ciekawe, czy gdyby Piotr Wiwczarek urodził się kilka lat wcześniej, załapałby się na glam rock? Załapał się na Black Sabbath, potem na Judas Priest, potem na Slayera i tak ruszyła ta śmiertelna maszyna…
W opowieści przewija się mnóstwo spraw, mnóstwo ludzi. Jest tak gęsto, że nie sposób wszystkiego spamiętać (było przeczytać książkę, mądralo..). Sytuację ułatwia olsztyńskim lub wpędzonym w lata odbiorcom to, że wiele z tego działo się tuż obok nas. O festiwalach Metalmania czytałem na bieżąco w epoce. Eksplodującą kulturę thrash metalu analizowałem dzięki napisom wykonywanym długopisami na szkolnych torbach kolegów z technikum (tyleż długie, co nieskuteczne, dyskusje z niejakim Wiśnią, dzielącym ze mną szkolną ławę na przedmiocie podstawy elektrotechniki, o wyższości Pink Floyd nad Venomem). Na studiach zetknąłem się przez chwilę z Docentem, który, na moment przed światowym sukcesem zespołu, znalazł jeszcze czas, by dołączyć do naszej grupy na historii przy ul. Szrajbera, co zapewne trzeba łączyć z Waldemarem Ziarkiem, również wspominanym w spektaklu. Wnukom będę opowiadał, że podczas kolokwium pożyczyłem Docentowi długopis… Trzy lata później anonsowałem w olsztyńskiej mutacji „Gazety Wyborczej” nie tylko koncerty Vadera, ale i Atrocious Filth, czyli jeszcze innej formacji, w której grał Doc (bardziej ekstremalnej, co może trudno sobie wyobrazić). Nawet robiłem z Odrażającym Brudem jakiś wywiad we From Pubie, ale nie było wtedy Docenta.
Może coś o wykonawcach? Chylę głowę przed unikalnym połączeniem talentu gitarowego Karoliny Ptaszyńskiej (która i krzyknąć umie) z czteroosobowym combo perkusyjnym odegranym przez aktorów naszego teatru (Maciej Mydlak, Krzysztof Plewako-Szczerbiński alias Peter, Marcin Tyrlik oraz Grzegorz Gromek). Najwięcej energii musieli włożyć Maciej Mydlak i Grzegorz Gromek. Były różne fragmenty muzyczne, począwszy od „Paranoid”, „Black Sabbath”, coś Judas Priest (no, nie znam na wyrywki), „Seek and Destroy” aż po „Dark Age”, czyli stawiającą kropkę nad i w tej historii premierą teledysku Vadera w MTV. Trochę szkoda, że tak nagle urwała się ta opowieść, bo historia Vadera jeszcze kilka razy zakręciła…
PS 1 Chciałem zacząć tę relację od banalnej wymyślonej retrospekcji, jak to przedszkolak Piotruś mija w 1971 roku budynek teatru i ani mu w głowie, że to jest teatr i że za 55 lat będą w nim wystawiać sztukę na jego temat, ale Maciej Mydlak przywołał na FB wyznanie Petera, że jako sześciolatek wystąpił już na deskach Teatru Jaracza w szkolnym przedstawieniu… Rzeczywistość jeszcze raz okazała się ciekawsza od wyobrażeń. PS 2 Nie ucieknę w tym miejscu od przypomnienia swojej własnej wprawki quasidramatycznej, którą kilka lat temu zaszczycił swoją interpretacją Maciej Mydlak. To było trochę to samo – człowiek, muzyka, dziwny świat wokół…
Posłuchajmy „Love Me Do” z jesieni 1962, a potem „Revolution 9” z jesieni 1968. Różnica, jaka dzieli te utwory, jest rewolucyjna, ale przemiana Beatlesów odbyła się drogą ewolucji. Owszem, czasami ewolucja zapędza się w ślepe uliczki…
Trudno o bardziej wyrazisty przykład tego, że Beatlesi mogli naprawdę wszystko niż przedostatni utwór na „Białym Albumie”. Zespół będący imperatorem mainstreamu, cesarzem list przebojów i generalissimusem melodii, umieścił na swojej płycie nagranie totalnie awangardowe. Wiadomo, że za „Revolution 9” stoi John Lennon (oraz Yoko Ono, ale także trochę George Harrison) i że pozostała część ekipy, włącznie z George’em Martinem, nie była zachwycona zamiarem umieszczenia tego dźwiękowego kolażu na płycie. Zwróćmy jednak uwagę, że prymus McCartney był lepszy w te klocki, a konkretnie szybszy o kilkanaście miesięcy. Na przełomie stycznia i lutego 1967 roku zespół zarejestrował pod jego kierunkiem eksperymentalny utwór znany jako „Carnival of Light”. Niestety (na szczęście?) utwór znany jest tylko z tytułu, bo przez te prawie już 60 lat nie zdecydowano się go opublikować, choćby przy okazji serii „Antologii”. Nie wypłynął też nigdy na żadnym bootlegu. Natomiast George Harrison swój awangardowo-elektroniczny album „Electronic Sound” zaczął nagrywać w listopadzie 1968 roku, czyli w momencie premiery „Białego Albumu”. Harrison uczestniczył zresztą w przygotowaniu „Revolution 9”, podrzucając dźwięki do loopów itp. Udział Paula i Ringo w „Revolution 9” był całkowicie bierny – w kolażu wykorzystano fragmenty podejścia 18 do „Revolution 1”. To podejście (ujawnione w 2018 roku z okazji 50-lecia „Białego Albumu”) kończy się zresztą tam, gdzie zaczyna się „Revolution 9”. Gdyby w 1968 roku wydano tę wersję, w której początkowa harmonia muzyczna przechodzi w rewolucyjny chaos, mielibyśmy i tak niezłą jazdę.
Jak przetłumaczyć dźwiękowy kolaż? Ba, jak przetłumaczyć utwór, który w zasadzie nie ma tekstu? Zrobiłem to tak - oto sałatka wielomuzyczna godna 1 kwietnia:
O ile w kolażu filmowym wykorzystałem 277 wygenerowanych sekwencji, to w kolażu dźwiękowym użyłem 93 momentów muzycznych. Kolejność przypadkowa: ● 2066 And Then – „At My Home” ● ABBA – „Mamma Mia” ● AC/DC – „Live Wire” ● AC/DC – „Whole Lotta Rosie” ● Al Bano i Romina Power – „Liberta” ● Amon Düül I – „Mama Düül und Ihre Sauerkrautband Spielt Auf” ● Ankh – „Kraina umarłych wg A. Vivaldi” Widziałem ich na koncercie 9.09.1994. ● Aphrodite's Child – „Infinity” W tym utworze śpiewa wielka grecka aktorka Irene Papas, znana z takich filmów, jak „Grek Zorba” czy „Działa Navarony”. W mojej pamięci pozostanie na zawsze jako Penelopa z włoskiego serialu „Odyseja”. ● Armageddon – „Buzzard” ● Banda Plástica De Tepetlaxca – album „Adiós a los Beatles” Fragmenty albumu nagranego w 1971 roku przez meksykańską orkiestrę dętą: - „A Hard Days Night”, - „Eleanor Rigby”, - „Hey Jude”,
- „Ob-La-Di, Ob-La-Da”, - „Yellow Submarine”, - „Yesterday”. ● Beastie Boys – „Hey Fuck You” ● The Beatles – „The End” Fragment słynnego (bo jedynego) sola, jakie zagrał Ringo Starr. ● The Beatles – „Revolution 1” Moja wersja po polsku z 15.12.2015 i 13.12.2025. ● Bee Gees – „Every Christian Lion Hearted Man Will Show You” Bracia Gibb w chorale gregoriańskim. ● Jorge Ben – „Mas que Nada” Słyszałem kiedyś w Lizbonie w wersji pewnych Brazylijczyków. ● Bielizna – „Dom rodzinny” ● Big Day – „Jestem jak wiatr” Pamiętam koncert w Akancie z 13.02.1994. ● Georges Bizet – „Carmen” (preludium)
Niedawno słuchałem fragmentów w Operze Narodowej. ● Black Sabbath – „Electric Funeral” ● Blondie – „Call Me” ● Bob Dylan – „Highway 61 Revisited” Na koncercie 19.07.1994 w Sali Kongresowej nie było... ● CCS – „Whole Lotta Love” Robert Plant zaśpiewał to dla mnie i kilkunastu tysięcy innych szczęśliwców w 2015 roku w Dolinie Charlotty. ● Aram Chaczaturian – „Gajana (Taniec z szablami)”
● Ray Charles – „Hit the Road Jack” ● Collegium Musicum – „You Are Impossible I” („Si nemožná I”) Ten utwór będzie mi się zawsze kojarzył z wjeżdżaniem naszą Corsunią w pozbawiony asfaltu i w ogóle cywilizowanej nawierzchni tunel Szosy Transogaraskiej. Najbardziej szalony odcinek przejazdu zbiegł się fantastycznie z dźwiękami lecącymi z odtwarzacza.
● Crazy World Of Arthur Brown – „Fire” ● Daniel – „Myśmy są wojsko” „Złoty Pierścień” na X Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w 1976 roku w Kołobrzegu! ● Miles Davis – „Bitches Brew” ● Dead Kennedys – „California Über Alles” ● Deep Purple – „Fools” Na koncercie w Łodzi 23.05.2017 nie było. ● Dezerter i Katarzyna Nosowska – „Dla zysku” Czy było to na koncercie 12.02.1994 w ROK-u? Nie pamiętam. ● Dread Zeppelin – „Immigrant Song” ● Dżamble – „Wymyśliłem ciebie” 27.07.2014 zabrzmiało fajne wykonanie Marty Andrzejczyk na koncercie „Gdy kiedyś znów zawołam cię”. ● ELP – „Gnome” ● Focus – „Hocus Pocus” Do dziś się jaram tym, że 11 lat temu widziałem zespół Focus w Holandii. ● Franz Ferdinand – „Take Me Out” ● George Harrison – „No Time Or Space” Awangardowy album „Electronic Sound” z 1969 roku. ● Gramine – „Żywioł wody” ● Jimi Hendrix – „Star Spangled Banner” Wersja oczywiście z festiwalu Woodstock, był poranek 18 sierpnia 1969 roku… ● Jan Sebastian Bach – „Toccata i fuga d-moll” (BWV 565) Najlepsze echo do słuchania tego utworu jest oczywście w katedrze we Fromborku. ● „37 minus 2” Moje nagranie z 22.12.2004. ● Ludwig van Beethoven – „Oda do radości” Moje nagranie z 25.03.2017. ● „Zamieniam się w psa” Moje nagranie z 25.05.1996, fragment kasety „Ciosanie na kolanie”. ● „Szukam” Moje nagranie z 7.03.2000, fragment kasety „Klasycy do tablicy”. ● „Martwy pies” Mój utwór z 7.08.2021. ● „Wspomnienie Gumgadyna – III” Moje nagranie z 8.08.1998, fragment kasety „Moje trąby”. ● Przemysław Gintrowski, Jacek Kaczmarski, Zbigniew Łapiński – „Powrót” Moje nagranie z 17.04.2000, fragment kasety „Nagrywanie na ekranie”. ● „Nowy rozdział – III” Moje nagranie z 29.07.1998, fragment kasety „Nowy rozdział”. ● „Coda” Moje nagranie z 4.12.1995, fragment kasety „Piosenki od ręki”. ● „Fripper” Moje nagranie z 7.05.2000, fragment kasety „Robota Godota”. ● „Suita niecałkowita – I” Moje nagranie z 11.1994, fragment kasety „Suita niecałkowita”. ● „Whole Lotta Hate” Moje nagranie z 6.07.1997, fragment kasety „Wielkie utwory rockowe”. ● Iron Butterfly – „In-A-Gadda-Da-Vida” ● J.A.R. – „Mercedes Benz” ● Jacek Aumüller – „Entropia” Utwór Jacka z ubiegłorocznej płyty „Transgresja” (debiut fonograficzny!). ● Jet – „Are You Gonna Be My Girl” ● The Kinks – „You Really Got Me” ● Klan – Mrowisko ● Komeda – „Blossom (Got To Get It Out)” Nie mylić z Krzysztofem. Świetni Szwedzi! ● Krzysztof Zalewski – „Pielgrzym” Nie mylić z Czesławem. Świetna płyta! ● Paweł Jarząbek – „Dobra muzyka” Paweł w swojej audycji „Szafa z muzyką”, którą współtworzyłem gościnnie pod tytułem „From Szafa with Love” 13.02.20204 w Radiu UWM FM. ● Paweł Wrocławski – „Kiedy znów powracam tu” Fragment utworu z płyty, którą Paweł (gitarzysta grup Spare Bricks oraz Leniwiec) nagrał w 2016 roku. Przysłał mi ją wówczas do zrecenzowania, ale czy wydał? ● Piotr Kaczkowski – „Waląca się ściana” Fragment audycji z 1984 roku poświęconej albumowi „The Wall” Pink Floyd. ● Krzysztof Litwin – „Przeleciała Waldorffowi sarenka” Czyli nigdy nie byłem w Piwnicy Pod Baranami. ● Quarteto 1111 – „A Lenda d el Rei D. Sebastiao” Moja wersja po portugalsku z 17.09.2014. ● Queen – „The Wedding March” Kompozycja Richarda Wagnera w aranżacji Briana Maya na ścieżce dźwiękowej filmu „Flash Gordon”. ● Janusz Radek – „Lass mich in Ruhe!” Tę piosenkę Niny Hagen (i Dee Dee Ramone) Radek wykonywał w swoim niezapomnianym programie „Królowa nocy”. Nagrywałem sobie koncert z Trójki! ● Sex Pistols – „Anarchy in the U.K.” ● Wojciech Skowroński – „Rock and rolla każdy zna” ● Słodki Całus od Buby – „Piosenka turystyczna II” To oni zainspirowali mnie do cyklu, w ramach którego ujawniłem trzy utwory: - „Piosenka turystyczna nr 2”, - „Piosenka turystyczna nr 3”, - „Piosenka turystyczna nr 4”. ● „Orgasmus” Czyli czeska wersja „Sodomy” z musicalu „Hair”. ● Spare Bricks – „Hey You” Moje pierwsze tłumaczenie Pink Floyd, jakie zespół wziął do repertuaru. ● Spare Bricks – „Waiting For The Worms” A zakończyło się całą płytą „The Wall” po polsku i kilkoma koncertami z okazji 40-lecia albumu! ● Edward Stachura – „Opadły mgły, wstaje nowy dzień” ● Swingle Singers – „Solfegietto C-moll” ● Talking Heads – „Psycho Killer” ● Tomasz Beksiński – „Doctor Doctor” Pamiętam jak dziś, gdy 13.02.1999, gdy w Trójce pod Księżycem Tomek zapowiadał „Doctor Doctor” UFO. ● The Troggs – „I Can't Control Myself” ● Vanilla Fudge – „You Keep Me Hangin' On” Słuchanie tego na żywo było przywilejem. ● Frank Zappa – „Help I'm A Rock” ● Zaraza – „Jestem radio, jestem telewizja” Słuchałem tego na żywo kilkanaście razy, ostatnio (i pewnie ostatecznie…) w 2023 roku. ● Andrzej Dragan Fragment którejś z setek rozmów z nim. Podziwiam. ● Tomasz Okoń – „Kiła, grzyb i rewolucja” Odcinek „Historii bez cenzury” z 14.07.2022.
A tekst? Przez lata fani wyłapywali wszystkie słowa zanurzone w kolażu. Po polsku to będzie jakoś tak (słowa uwolnione od niewoli sensu, jak powiedziałby Jacques Derrida):
Butelka czerwonego wina dla ciebie, jeśli to zrobię Całkiem o tym zapomniałem, George, przepraszam Więc do zobaczenia Wybaczysz mi? Mmmm, tak Bezczelna suka
Numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer...
A potem jest ta walijska grzanka noszona w jakichś brązowych majtkach O niedoborze zboża w Hertfordshire Każdy z nich wiedział, że z biegiem czasu będzie Trochę starszy i trochę wolniejszy, ale… To wszystko to samo, w tym przypadku wyprodukowane przez kogoś, kto zawsze Niezliczoną liczbę razy twój ojciec podrzuca ci koci, koci, łapci Region wyjeżdżał, miał zamiar zapłacić za
Numer dziewięć, numer dziewięć
A kto to wie? A kto to wie? Polecamy również Emocje lub dramy, zły pop jest martwy na-me-da-ru-ma an-se-mu sześć tonów Łzy Franka Samobójstwo
Numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć
Nie spotkało mnie nic gorszego, niż Albo na przykład Cokolwiek robisz Umowa biznesowa nie dochodzi do skutku Poinformowałem go o tym trzeciej nocy Kiedy los daje
Numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć
Numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć
Przegapiłem to wszystko To sprawia, że jestem kilka dni spóźniony W porównaniu z, cóż, wow! I takie dziwne rzeczy Czasami staje po naszej stronie Kora kwiatowa Lekarze bez licencji przynieśli ten okaz Nie mam żadnych skrótów, aha
Numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć
W tej sytuacji
Stoją ciągle w miejscu
Po telegramie
Och, och
Numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć
Och
Człowiek bez lęków, od brody po maskę Jak poinformował mnie szef Mój syn naprawdę może spróbować, tak jak oni, spróbować znaleźć funkcję Powiedz, co mówił, jego głos był niski, a jego umysł pobudzony A wzrok miał spuszczony Sędzia z szalonymi okularami
Lepiej chodźmy zobaczyć, czy nas nie ma… Dobra! Trzymaj się tego! Trzymaj się tego! Trzymaj się tego!
Numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć
Więc żona do mnie zadzwoniła i lepiej będzie, jak pójdziemy do chirurga Albo gdziekolwiek, żeby wycenić żółte majtki Więc, w każdym razie, zamiast tego poszliśmy do dentysty Który zrobił jej zęby, które okazały się całkiem do niczego Więc zamiast tego zaciągnął się do cholernej marynarki i wyruszył w morze
Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop!
Na moim połamanym krześle, moje skrzydła są złamane i moje włosy też Nie jestem w nastroju na świrowanie
Um da Aaah
Jak? Psy są do szczekania, ręce do klaskania Ptaki do ptakania, a ryby do łowienia Tamci są do tamtego a kiedyś do czegoś Trzymaj tę flagę! Tylko po to, by znaleźć nocnego stróża Niemającego pojęcia o jego obecności w budynku Zupa cebulowa Proszę, usłysz to...
Numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć, numer dziewięć
Produkcja przemysłowa Finansowa nierównowaga
Pchając to między jego łopatki
Wa-tusi Twist
El Dorado
Weź to, bracie, oby ci dobrze służyło
Może to nic Aaah Może to nic Co? Co? Och
Może nawet wtedy Wystawienie się na widok publiczny może być trudne Jest szybkie, jak pęd ku pokojowi Ponieważ to jest tak wiele To było jak bycie nagim Jeśli staniesz się nagi
Trzymaj się tego! Trzymaj się tego! Trzymaj się tego! Trzymaj się tego! Trzymaj się tego! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Wstrzym ten kop! Olsztyn, 1.04.2026
Paul McCartney za dwa miesiące wydaje płytę „The Boys of Dungeon Lane”, a tymczasem na Google Maps na zapyziałej uliczce Dungeon Lane na zapleczu lotniska im. Johna Lennona w Liverpoolu odbyła się w tym miesiącu ciekawa akcja. Jak jesteś McCartney, to możesz sobie załatwić co chcesz nawet u Google’a. No chyba że Google Street View Car przejeżdżał przypadkowo. Z tragarzami.
Wczoraj miała miejsce premiera pierwszego utworu, czyli „Days We Left Behind”. Jak Paul coś wydaje, to ja natychmiast tłumaczę. Taki mus człowieka sfrustrowanego, że nie dane mu było na żywo przeżywać pierwszych radiowych odtworzeni piosenek Beatlesów, ale zarazem szczęśliwego, że może być świadkiem kolejny płyt największego geniusza muzyki popularnej wszech czasów.
W piosence najbardziej urzeka mnie zwrotka ze skowronkiem. Wyobraźcie sobie – jest powiedzmy 1944 rok, dwuletni Pawełek w Liverpoolu nieświadomy jest toczącej się wojny, ale coś na pewno do niego dociera, zaś skowronki na niebie wieszczą mu, że będzie wieszczem. Wzruszajcie się razem ze mną…
Patrząc wstecz na biel i czerń Przeszłości czuję smak W dymie bar i tani bas Lecz cóż to mogło dać
Nie trwa wiecznie nic Nic, co w myślach mam Nie wymaże nikt Dni kiedyś danych nam
Chłopców tłum na Dungeon Lane Nad brzeg znów Mersey gna Jednym z nich ból przyszłość śle Lecz innym więcej da
I wszystko zmienia się Nie potrzebny płacz Nikt nie zwróci wstecz Dni kiedyś danych nam
Był zlot na Forthlin Road By spisać tajny kod I zawsze go chronić Trzymam się swoich słów Przysięga to jest mus Będziemy jej bronić
Nie trwa wiecznie nic Nic, co w myślach mam I nie wymaże nikt Dni kiedyś danych nam
Nieba tło, skowronków lot Na dole wojny wrzask W tamten dzień pojąłem, że Chcą mi na zawsze grać
Bo wszystko zmienia się I nie potrzebny płacz Nikt nie ma winy swej Za dni kiedyś dane nam Dni kiedyś dane nam Olsztyn, 26-27.03.2026
Kącik Piotra Kaczkowskiego, który kilka dni temu wspominał, jak 63 lata temu prezentował jako radiowy debiutant „Love Me Do”, a dziś może się cieszyć z nami nowym McCartneyem:
Miał swoją piosenkę o matce i zarazem nie o matce Paul, miał taki dwuznaczny utwór również John.
Wprawdzie pieśń syna Julii ukazała się w listopadzie 1968 roku, a pieśń syna Marii w marcu 1970 roku, ale obie korzeniami sięgają wyprawy Beatlesów do Indii, czyli początku 1968 roku. Lennon nagrał utwór „Julia” w październiku 1968 roku, a McCartney pierwszy raz, zupełnie wstępnie, zabrzdąkał (a może zaplumkał?) „Let It Be” w studiu we wrześniu. Znów w jakiś sposób byli bisko siebie, jak 10 lat wcześniej, gdy ich wczesną przyjaźń scementowało odejście w ciągu kilkunastu miesięcy ich matek. John napisał piosenkę samodzielnie (co wbrew formalnie istniejącej spółce Lennon-McCartney było w sumie częste) i całkiem samodzielnie nagrał (co w przypadku Lennona jako Beatlesa w było absolutnym wyjątkiem). W obu tych sprawach wsparł go nieco Donovan – po pierwsze przypisuje sobie kilka fraz w tekście, a po drugie podciągnął Johna w Indiach z gry na gitarze (rozwinął jego technikę fingerstyle).
Jest też w tej krótkiej piosence Yoko Ono („dziecko oceanu” to przecież ona), a nawet cytaty z libańskiego poety Kahlila Gibrana, który zmarł w 1931 roku, więc jest bardzo szeroko…
Pół z tego, co mówię, ma dziś sens Lecz to mówiąc, zbliżyć chcę się, Julio Julia, Julia, dziecko mórz, wzywa Śpiewam swą miłości pieśń, Julio Julia, oczu toń, zwiewny śmiech, wzywa Śpiewam więc miłości pieśń, Julio
Jej włosy z niebem płyną, mienią się, błyszczą się W słońcu dnia Julio, Julio, świtu blask, dotknij Śpiewam swą miłości pieśń, Julio Gdy nie mogę sercem grać Mówię to, co w myślach mam, Julio Julio, śpiący pył, cicha mgła, dotknij Śpiewam swą miłości pieśń, Julio Mmm, mmm, mmm, wzywa Śpiewam swą miłości pieśń wciąż Julio, Julio, Julio Olsztyn, 23-24.03.2026
Oczekiwanie na drugą część „Antologii” Beatlesów bardzo się przedłużało. Pierwsza wzbudziła sensację, a przecież najlepsze miało być dopiero przed nami... W marcu 1996 roku do zaprzyjaźnionego sklepu muzycznego zachodziłem codziennie.
Czekanie się opłaciło. Na własne uszy można było usłyszeć, jak zespół się rozwijał - z utworu na utwór, z wersji na wersję, ze zwrotki na zwrotkę...
Dziś, w 30. rocznicę ukazania się „Anthology 2” zaglądam do niej w poszukiwaniu aktualnych refleksji (wówczas słuchałem na kolanach, wpatrując się w świeżo kupioną za całą dyrektorską wypłatę wieżę Technicsa, z której do dzisiaj ostał mi się całkiem znośny wzmacniacz). Zaglądam z satysfakcją, że wszystkie utwory znajdujące się na tej płycie przetłumaczyłem!
2. Yes It Is Podejścia drugie i czternaste (jakiś montaż? miks?). Posłuchajcie Johna, brzmi uroczo, niczym zbity psiak (ewidentnie aktorzy, bo w połowie zaczyna sobie jaja robić).
3. I'm Down Podejście pierwsze. Paul jeszcze nie rozkręcił gardła na pełen regulator.
4. You've Got to Hide Your Love Away Podejścia pierwsze, drugie i piąte (jak oni to liczą?). Lennon tak cudownie odlicza… I uroczo komentuje stłuczenie przez Paula szklanki.
5. If You've Got Trouble Beatlesi nagrali tę piosenkę 18.02.1965, ale uznali ją za niewystarczająco dobrą i została w archiwach na 30 lat. Gdybyśmy usłyszeli ją na płycie „Help!” zamiast „Act Naturally”, nie narzekalibyśmy.
Tę piosenkę, nagraną dwa dni później, też postanowili sobie darować. A konkretnie darowali ją P. J. Proby’emu, który zrobił całkiem przyjemną wersję.
7. Yesterday Podejście pierwsze. Słychać, że Paul przyszedł z gotową piosenką.
8. It's Only Love Podejście trzecie i drugie (znów jakieś czary z numeracją). Wersja nieco skifflowo-punkowa, że tak powiem. Miłość!
9. I Feel Fine Kolejne cztery piosenki to dwie trzecie występu 1 sierpnia 1965 w ABC Theatre w Blackpool, który poszedł w telewizji jako Blackpool Night Out.
10. Ticket to Ride Dwie trzecie koncertu, bo nie opublikowano tutaj „I’m Down” i „Act Naturally” (zawsze można wrócić do tematu i sprzedać oddzielnie całość).
11. Yesterday Kolejny utwór w Blackpool. Występ Paula zapowiedział go George, a John podziękował Ringo, więc w pewnym sensie w tym solowym numerze McCartneya zaistniał cały zespół. I publika jakby spokojniejsza…
12. Help! Ostatnia piosenka w czasie tego występu, który był promocją albumu „Help!”. John dworuje sobie z histeryzujących fanek.
13. Everybody's Trying to Be My Baby Nagranie z koncertu dokładnie dwa tygodnie późniejszego, czyli historycznego występu na Shea Stadium w Nowym Jorku. 15 sierpnia 1965 roku Beatlesi mieli największą widownię – prawie 56 tys. ludzi nie robi dziś może wrażenia, ale w tamtym czasie to był rekord wszechświata i okolic. Dramaturgii dodają okoliczności techniczne, czyli nagłośnienie dające się słyszeć na trybunach stadionu niczym pierdzące radyjko na końcu długiego korytarza. Nagranie ze stołu (?) nie oddaje tej tragedii dźwiękowej, cieszmy się niezłym graniem na żywo Beatlesów.
15. I'm Looking Through You Podejście pierwsze. Tutaj podobnie – aranżacja jest w zasadzie domknięta, ale będzie jeszcze praca nad brzmieniem. W środkowej części mamy dwa sola gitarowe nieco w stylu „starych” Beatlesów, w oficjalnej wersji będą to już sola godne nadciągającej psychodelii.
16. 12-Bar Original Jeden z zaledwie kilku kawałków instrumentalnych nagranych przez Beatlesów (na płytach pojawił się tylko jeden – „Flying”). Ten dwunastotaktowiec brzmi niczym Booker T. & the M.G.'s, mimo braku Hammonda. Tak sobie chłopcy jamowali 4 listopada 1965.
17. Tomorrow Never Knows Podejście pierwsze. Perkusja prostsza niż w wersji końcowej, a w przestrzeni nie unoszą się tajemnicze stworki, ale Lennon brzmi już jak z tamtego świata.
19. And Your Bird Can Sing Podejście drugie. Miał wersję ze śmiechem swojej piosenki Presley, mieli i Beatlesi. Ciekawe, co ich rozśmieszyło? Jeśli (zupełnie jak u Presleya) czyjś wokal, to były to ich własne głosy, bo rzecz działa się w czasie dogrywania zdublowanych ścieżek.
20. Taxman Podejście jedenaste. Utwór jest już w zasadzie ukształtowany, czasem gitara inaczej zabrzęczy. Największy smaczek to Lennon śpiewający falsecikiem w tle „Anybody got a bit of money?” („Czy ktoś ma trochę pieniędzy?”) w miejscu, w którym oryginał przywołuje ówczesnego premiera (Harold Wilson) i ówczesnego szefa opozycji (Edward Heath).
21. Eleanor Rigby Podejście czternaste. Słyszymy tu tylko kwartet smyczkowy, więc de facto to nie są Beatlesi… Można sobie zrobić wersję karaoke.
22. I'm Only Sleeping Nagranie z próby. Nikt nie śpiewa, ale czuć ospałą atmosferę bardzo późnego wieczora stojącego w progu sypialni.
23. I'm Only Sleeping Podejście pierwsze. Wygląda, jak gdyby opisy były zamienione, bo to cokolwiek ogniskowe nagranie brzmi jak próba, a nie jak prawdziwy take.
24. Rock and Roll Music Koncertowe ostatki Beatlesów, czyli dwa utwory otwierające 30 czerwca 1966 pierwszy z pięciu tokijskich występów w świętym dla Japończyków Budokanie.
25. She's a Woman To prawie sceniczne ostatki, bo przed zespołem było jeszcze 25 występów (zaledwie). Czemu w nienazwanej sekcji Ostatnie Koncerty pojawiły się nagrania z Japonii, a nie z USA, gdzie Beatlesi ostatni raz stanęli na prawdziwej scenie? Może dlatego, że Japonia to też duży rynek…
26. Strawberry Fields Forever Trzy fragmenty, w których widać, że genialność osiąga się etapami. Najpierw wersja demo na gitarę akustyczną i głos.
27. Strawberry Fields Forever Tego samego dnia, czyli 24 listopada 1966, pierwsze podejście.
28. Strawberry Fields Forever Podejście siódme, czyli połowa wersji końcowej (drugą połowę półproduktu, czyli podejście dwudzieste szóste, usłyszeliśmy dopiero po trzydziestu latach, czyli na „Anthology 4”).
Nie zmienia to faktu, że w drugiej części mamy tu istne szaleństwo.
29. Penny Lane Remiks, czyli coś się uwypukli, coś się ukryje. Przez 90 proc. nie słuchać różnicy, ale te 10 proc. jest wystarczającym powodem, by to wydać.
30. A Day in the Life Podejścia pierwsze, drugie, szóste i orkiestrowe, czyli w naszej obecności dzieje się magia - na własne uszy słyszymy, z jakich fragmentów zszyto całość (chociaż niekonieczny z tych konkretnie).
31. Good Morning Good Morning Podejście ósme. Mocne dzięki czystości formy, robi na mnie większe wrażenie niż wersja oficjalna.
32. Only a Northern Song Podejścia trzecie i dwunaste (jak rozumiem, chodzi o dogrywki). Wytęż słuch i odkryj, że w stosunku do wersji oryginalnej ta jest nieco szybsza, za to dużo krótsza.
34. Being for the Benefit of Mr. Kite! Podejście siódme. Wersja surowa, z przyjemnością można wsłuchać się w każdy instrument oddzielnie.
35. Lucy in the Sky with Diamonds Podejście szóste, siódme i ósme. Kolejny utwór z „Sierżanta Pieprza”, którego możemy posłuchać bez dźwiękowych inkrustracji. Tak by brzmieli na żywo, gdyby nie porzucili koncertowania kilka miesięcy wcześniej.
36. Within You Without You Wersja instrumentalna. Można sobie pośpiewać zamiast Harrisona.
39. I Am the Walrus Podejście szesnaste. Fajna wersja z fajnymi pomyłkami.
40. The Fool on the Hill Wersja demo, czyli Paul i jego (?) pianino. Na końcu sobie pofolgował.
41. Your Mother Should Know Podejście dwudzieste siódme (!). W wersji końcowej tego czegoś, co brzmi jak akordeon (ale pewnie nim nie jest) nie słyszymy.
42. The Fool on the Hill Podejście czwarte. Mniej pianina, jest za to cały zespół, a przede wszystkim flecik zwany flażoletem, instrument godny głupca na wzgórzu.
43. Hello, Goodbye Podejście szesnaste. Ciekawe pasaże gitary, których nie słyszymy w oryginale.
44. Lady Madonna Podejścia trzecie i czwarte. W połowie zaskakuje nieco inne i inaczej zmiksowane solo saksofonu.
45. Across the Universe Podejście drugie. Wersja nieco inna (a na pewno inna od wersji zmiksowanej przez Phila Spectora), ale równie piękna.
Ta piosenka była z Beatlesami przez całe koncertowe życie zespołu.
„Long Tall Sally”, utwór Little Richarda z 1956 roku, robił wielkie wrażenie zarówno na Johnie, jak i Paulu. Paul McCartney wniósł ją w wianie, jako perfekcyjny wykonawca, już do repertuaru The Quarrymen w 1957 roku. A zespół The Beatles zakończył tą piosenką swój ostatni prawdziwy koncert, czyli występ w San Francisco 29 sierpnia 1966 roku.
Piosenka nie weszła na album, chociaż kandydowała na „A Hard Day's Night”. Ukazała się w czerwcu 1964 roku w ramach EP, czyli podwójnego singla.
Opowiem ciotce Mary Co miał wujek John Że popadł w biedę, mówił, ale niezły ubaw miał O, kotku, tak, dziś, kotku, uuu Kotku, przygodę miał
To był wujek John Z tą smukłą Sally Zobaczył ciotkę Mary i szybko zniknął w dali O, kotku, tak, dziś, kotku, uuu Kotku, przygodę miał
Więc, smukła Sally ta Całkiem słodka, ma Wszystko, czego wujek John chce O, kotku, tak, dziś, kotku, uuu Kotku, przygodę miał
Więc, będzie wieczorem niezły szał Będzie niezły szał Wszystko będzie grać Będzie niezły szał Niezły szał Tak, tak, tak, tak
Będzie wieczorem niezły szał Będzie niezły szał Wszystko będzie grać Będzie niezły szał Będzie niezły szał To niezły szał Olsztyn, 15.03.2026
Beatlesi to był zespół zasadniczo wokalno-instrumentalny. Owszem, czasem wokalistom odbierało mowę, ale w historii grupy nagrań instrumentalnych jest niewiele. W oficjalnej dyskografii raptem jeden, a i to z „la la la”. Więcej znajdziemy w dyskografii dodatkowej.
Kilka lat temu Paul McCartney nazwał, tyleż żartobliwie, co złośliwie, Rolling Stonesów „bluesowym zespołem coverowym”. Owszem, Beatlesi też mają w dyskografii kilka bluesów, ale przeważnie własnych. Najsłynniejszym bluesem Beatlesów jest oczywiście „Yer Blues”. Wydanie tego numeru w 1968 roku, gdy tzw. biały blues był na fali, można uznać za podpięcie się pod trend. Co innego nagranie 4 listopada 1965 roku instrumentalnego „12-Bar Original” (który poznaliśmy dopiero 18 marca 1996 roku dzięki płycie „Anthology 2”). Zauważmy, że pod koniec 1965 roku nowy blues dopiero się rozkręcał, będąc ciągle mocno wpatrzony w amerykańskie oryginały czarnoskórych bluesmanów, wyznając wiarę w chicagowskiego bluesa. Na czele w tej kategorii byli oczywiście The Rolling Stones, The Animals i The Yardbirds. Przełomowa płyta „Blues Breakers” zespołu Johna Mayalla, w składzie z Erikiem Claptonem, ukazać się miała dopiero w lipcu 1966 roku. Owszem, w październiku 1965 w USA ukazał się debiutancki album The Paul Butterfield Blues Band”, ale Beatlesi nie musieli go znać, a poza tym był on jeszcze zakorzeniony w starym, chicagowskim bluesie. Znali na pewno twórczość grupy Booker T. & the M.G.’s i jeśli można do czegoś porównać jam „12-Bar Original”, to właśnie do stylu tej amerykańskiej grupy. Nie podejmuję się odtworzenia jamu Beatlesów, ale chcąc domknąć listę utworów z „Anthology 2” mam własnego bluesa zatytułowanego „9-42” (cholera wie, dlaczego). Nagrywanego zresztą na raty – z 18 grudnia 2021 jest gitara Fender California, a z dzisiaj bas i perkusja. Nie tłumaczę i nie śpiewam, bo nie ma czego.
Na sesjach Beatlesów działy się niestworzone rzeczy. Przykładowy zapis tej swawoli trafił na ostatni singiel zespołu.
Utwór „You Know My Name (Look Up the Number)” nie tylko nie ma klasycznej akcji, ale nawet nie jest czymś w rodzaju snu na jawie. John zainspirowany napisem na okładce książki telefonicznej próbował napisać tekst, ale skończył na dwóch linijkach. Nie przeszkodziło mu to podrzucić Paulowi tego ćwierćproduktu jako zaczynu kolejnej piosenki Beatlesów.
Działo się w maju i czerwcu 1967 roku, czyli już po nagraniu „Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band”, a na początku prac nad „Magical Mystery Tour”, więc nie takie wariackie rzeczy się działy… Na jedną z kilku sesji nagraniowych wpadł 8 czerwca 1967 roku Brian Jones z The Rolling Stones, który próbował grać na wszystkim, co wydaje dźwięki i na drzewo nie ucieka. Tym razem pojawił się z saksofonem. Jego krótką solówkę słychać pod koniec utworu. Zarejestrowany bez słów wariacki jam poleżał dwa lata, aż 30 kwietnia 1969 roku John i Paul dołożyli wokale, śpiewając podobno do jednego mikrofonu, co było przejawem tego, że mimo istniejących już wówczas ogromnych rys na ich relacji, potrafili się jednoczyć przy muzyce. I żartować - słyszę wyraźnie, jak John śpiewa, że „you know my number nine”, co ewidetnie jest nawiązaniem do wydanego kilka miesięcy wcześniej budzącego wówczas na pewno ogromne kontrowersje utworu „Revolution 9”. Kilka miesięcy później Lennon miał zamysł, by wydać to jako swój solowy singiel (wraz z „What's the New Mary Jane”). Były nawet zapowiedzi na 5 grudnia 1969 roku. Ostatecznie piosenka o książce telefonicznej trafiła na stronę B singla „Let It Be”, który ukazał się 6 marca 1970 roku. To był ostatni angielski singiel zespołu wydany za jego istnienia.
Znasz imię me Sprawdź jaki numer Znasz imię me Sprawdź jaki numer
Znasz imię, znasz imię me Znasz imię, znasz imię me
Dobry wieczór, witamy w klubie Slaggers, wystąpi Denis O'Bell
Hej, Ringo Posłuchajmy Denisa
Dobry wieczór Znasz imię me Lepiej sprawdź już mój numer Znasz imię me No tak, sprawdź już mój numer
Znasz imię Znasz imię me Znasz imię Znasz imię me Znasz imię me Ba ba ba ba ba ba ba ba Sprawdź już mój numer Znasz imię me No tak, sprawdź jaki numer O, znasz me, znasz me Znasz imię me Znasz me, znasz me, znasz imię me Ha, ha, ha, ha Znasz imię me Ba ba ba pam Sprawdź jaki numer Znasz imię me Sprawdź jaki numer Znasz imię, znasz imię me Kotku, znasz imię, znasz imię me Imię, znasz imię me Imię, znasz imię me
Brawa Dawaj Denis Brawa dla Denisa O’Bella Znasz me, znasz me, znasz imię me Znasz me, znasz me, znasz imię me Prr, znasz imię me Sprawdź jaki numer Znasz imię me Sprawdź jaki numer Znasz me Znasz imię me Sprawdź jaki numer
Już znasz mój numer dziewięć Już znasz mój numer dwa Już znasz mój numer trzy Już znasz mój numer pięć Znasz imię me Już znasz mój numer dwa Znasz imię me I znasz mój numer W co ty tam grasz? Znasz imię me
Bogatemu to i byk się ocieli. Lennon oparł gitarę o wzmacniacz, zachwycił się dziwnym dźwiękiem i w ten oto sposób Beatlesi wprowadzili do muzyki sprzężenie zwrotne. W tym czasie, czyli jesienią 1964 roku, Hendrix, przyszły wirtuoz wyrywania flaków z Marshalli, przygrywał grzecznie a to Tinie Turner, a to Little Richardowi.
Rozpoczynające utwór „I Feel Fine” sprzężenie zwrotne w zasadzie nie wiadomo czemu służy. Nie wynika ani z dramaturgii tekstowej utworu, ani z późniejszego przebiegu muzycznego piosenki. Ale umówmy się – intryguje i oto chodziło! Utwór ma zresztą ciekawą klamrę, bo na wyciszeniu (prawie tego nie słychać) ujada jakiś pies. To Paul robi sobie żarty, zapewne przywołując w myślach „Hound Dog” Presleya. Film promocyjny na potrzeby programu Top of the Pops nakręcono w jakiejś sali fitness, a Ringo zamiast za perkusją zasiada na rowerku treningowym. W ramach kręcenia filmów od czapy powstała też wersja, w której Beatlesi stojąc przy tym rowerku wcinają fish and chips, ale Brian Epstein oczywiście nie dopuścił do tego, by fanki dowiedziały się, że John, Paul, George i Ringo w ogóle coś jedzą.
Dobra dla mnie jest, no wiesz Ma szczęścia, ile chce, no wiesz, tak mówi Kocham ją i tak dobrze się mam
Mówi, że ją mam, no wiesz Przez cały mówi czas, no wiesz, tak mówi Kocham ją i tak dobrze się mam
Cieszę się, że mą dziewczynką jest Ona też, świat cały od niej wie
Że jej chłopak kupił znów, no wiesz Pierścionek jak ze snów, no wiesz, tak mówi Kocha mnie i tak dobrze się mam
Mówi, że ją mam, no wiesz Przez cały mówi czas, no wiesz, tak mówi Kocham ją i tak dobrze się mam
Cieszę się, że mą dziewczynką jest Ona też, świat cały od niej wie
Że jej chłopak kupił znów, no wiesz Pierścionek jak ze snów, no wiesz, tak mówi Kocha mnie i tak dobrze się mam Kocha mnie i tak dobrze się mam Olsztyn, 11-12.03.2026
Kącik „Świata Młodych”, czyli tak to widziałem 22 grudnia 1979 roku, w początkach interesowania się Beatlesami. I nie, nie wysłałem kartki.
I gazeta, której w chwili wydania nie mogłem widzieć z przyczyn obiektywnych, czyli „BeatlesMonthly” z września 1965 roku (swoją drogą z teksami piosenek mieli tak zawsze jakieś dziwne opóźnienie).
Tym gorącym utworem, który miał wyeliminować z koncertowego repertuaru Beatlesów „Long Tall Sally” Little Richard, było oczywiście „I’m Down”. Paul napisał sobie piosenkę do wyrażania niepohamowanej ekspresji wokalnej i trzeba powiedzieć, że mu się to doskonale udało. Nagranie nie trafiło na album „Help!”, ale doskonale się sprawdziło na drugiej stronie singla „Help!”. Jest w tym nawet jakaś korespondencja – Lennon woła pomocy, bo mu się młodzieńcze życie wali, a McCartney wrzeszczy, że ma doła, bo dziewczyna każe mu trzymać ręce przy sobie.
Kłamiesz mi, myślisz – nie wiem nic Nie chcesz łkać, śmiejesz się ze mnie dziś
To dół (prawdziwy dół) To dół (głęboki dół) To dół (prawdziwy dół)
Jak śmiesz się śmiać, gdy wiesz, że mam dół? Jak śmiesz się śmiać, gdy wiesz, że mam dół?
Klejnot dał, ona rzuca go precz W każdy dzień rzeczy dzieją się te
To dół (prawdziwy dół) To dół (głęboki dół) To dół (prawdziwy dół)
Jak śmiesz się śmiać, gdy wiesz, że mam dół? Jak śmiesz się śmiać, gdy wiesz, że mam dół?
Sami już, wokół pusto tu jest Jęczysz znów „Zabierz stąd ręce swe!”
To dół (prawdziwy dół) Kotku, to dół (głęboki dół) To dół (prawdziwy dół)
Jak śmiesz się śmiać, gdy wiesz, że mam dół? Jak śmiesz się śmiać, gdy wiesz, że mam dół?
Kotku, wiesz, że to dół (prawdziwy dół) Wiem, że to dół (prawdziwy dół) To dół, głęboki dół (prawdziwy dół) To dół (prawdziwy dół) Kotku, to wielki dół O, tak, tak, tak, tak, tak To dół (prawdziwy dół) Czuję ten wielki dół (prawdziwy dół) Uu, to dół (prawdziwy dół) Kotku, to dół, tak Kotku, to dół, tak Kotku, to dół (prawdziwy dół) Kotku, to dół (prawdziwy dół) Olsztyn, 8-10.03.2026
Jeden z efektowniejszych momentów w historii koncertowej Beatlesów, to wykonanie „I’m Down”, które kończyło koncert 15 sierpnia 1965 roku na Shea Stadium w Nowym Jorku. Paul drze się, jak obdzierany ze skóry, John dostaje świra przy organach Vox, George nie wyrabia ze śmiechu, a Ringo trzyma to wszystko jakoś w ryzach. Wszystkiemu przygląda się 55 600 osób, co było największą widownią Beatlesów (a w tamtych czasach po prostu nokautem), ale i tak nic nie widzi, bo co można zobaczyć z drugiej strony baseballowego boiska...
Łatwiej było zajrzeć na ostatnią stronę „BeatlesMonthly” ze stycznia 1966 roku, gdzie zaprezentowano tekst utworu:
Po kilkunastu latach ponownie zasiadłem na koncercie Śląskiej Grupy Bluesowej. Dwójki muzyków z tamtego występu nie ma już na tym świecie…
Znów usłyszałem takiej utwory, jak „Bo takie są dziewczyny”, „Modlitwa bluesmana w pociągu”, „Sztajger”, czy „O, mój Śląsku” (zakończony zgiełkiem godnym przemysłowej aglomeracji):
Obecny skład Śląskiej Grupy Bluesowej to (od lewej): - Leszek Winder – gitara, - Michał Kielak – harmonijka, - Maksymilian Ziobro – perkusja, - Agnieszka Łapka – śpiew, - Mirosław Rzepa – gitara basowa, - Krzysztof Głuch – fortepian.
A z góry przyglądali się Jan „Kyks” Skrzek i Michał Giercuszkiewicz…
Gdy zaczynałem słuchać muzyki w radiu, piosenka „Oh! Carol” miała mniej lat, niż dzisiaj ma, powiedzmy, „Seven Nation Army”…
W piątek w wieku prawie 87 lat zmarł Neil Sedaka. Jego „Oh! Carol” jest z nami od zawsze, a konkretnie od 67 lat! Historia tego utworu jest znana, ale warto ją powtarzać ze wszystkimi szczegółami – piosenkę o trudnej miłości Neil napisał (wspólnie z Howardem Greenfieldem) mając w myślach swoją szkolną miłość Carol Klein. Chronologia jest dość ciekawa: - 31 lipca 1959 roku – Neil nagrywa piosenkę „Oh! Carol”, - sierpień 1959 roku – niespełna 18-letnia Carol jest w ciąży i wychodzi za mąż za Gerry’ego Goffina, - wrzesień 1959 roku – ukazuje się singiel „Oh! Carol”, - październik-grudzień 1959 roku – piosenka zdobywa listy przebojów, - początek 1960 roku – Carol (już pod pseudonimem Carole King) nagrywa utwór „Oh, Neil!”, który jest żartobliwą odpowiedzią na wyzwanie Neila (a tekst pisze wspólnie z mężem). Jeśli intencją piosenki „Oh, Neil!” było podłączenie się pod sukces utworu Neila Sedaki, to nie wyszło. Ale Carol King stała się cenioną przez dekady autorką – dziesiątki jej piosenek w wykonaniu innych artystów królowały na listach przebojów. No i przecież jej oraz męża „Chains” nagrali na swój debiutancki album Beatlesi (w których ręce trafił świeżo wóczas wydany singiel The Cookies).
Och, Carol Jestem głupi już Kocham cię, kotku Choć mnie krzywdzisz znów Tak ranisz Sprawiasz to, że łkam Gdy mnie zostawisz Nie przeżyję dnia
Kotku, już nie będziesz mieć innego Bo cię kocham wciąż Nie odchodź nigdy I obiecaj to
Zawsze będę miał cię w sercu moim Cokolwiek stanie się Och, Carol Tak bardzo kocham cię
Och, Carol Jestem głupi już Kocham cię, kotku Choć mnie krzywdzisz znów Tak ranisz Sprawiasz to, że łkam Gdy mnie zostawisz Nie przeżyję dnia
Kotku, już nie będziesz mieć innego Bo cię kocham wciąż Nie odchodź nigdy I obiecaj to Zawsze będę miał cię w sercu moim Cokolwiek stanie się Och, Carol Tak bardzo kocham cię Olsztyn, 4.03.2026
Money Pokłosie odbywających się już od czwartku warsztatów, czyli siedmioosobowy żywy loop w składzie: Kuba, Kasia, Mariusz, Joanna, Marek, Natalia i Agnieszka.
Another Brick In The Wall (part II) Z warsztatów wynikł również chór dziecięco-młodzieżowo-seniorski, czyli Kasia, Mariusz, Joanna, Marek, Natalia i Agnieszka. Kuba Wrocławski (zbieżność nazwiska z nazwiskiem gitarzysty zespołu nieprzypadkowa) na klawiszach, Arek musiał na chwilę się odsunąć od czarnych i białych.
Wish You Were Here Jak wiadomo, w oryginalnym utworze zagrał na skrzypcach Stéphane Grappelli. I jak wiadomo, na próżno – jego wysiłku ostatecznie nie uwzględniono na płycie. Dopiero po latach mogliśmy się zapoznać z wersją zawierającą ścieżkę skrzypiec. Dziś odtwarzamy tę sytuację – na skrzypcach Karolina Sydorowicz.
In The Flesh Adam wchodzi w rolę Pinka na pełnej ksenofobicznej petardzie.
Hey You Hej ty, daj wszystkie światła na Agnieszkę!
Coming Back to Life To zestawienie kolorów w tym fragmencie po raz pierwszy pojawiło się na koncercie w marcu 2022 r.
High Hopes Ostatni moment warsztatowy, czyli Klaudia Jurczak, która poprowadziła warsztaty choreograficzne. Przed sceną pojawiła się wspólnie z Alą i Natalią. A całości dopełniły balony, wypuszczone na wolność niczym w teledysku Pink Floydów.
Run Like Hell Dawno na koncertach Spare Bricks nie został zburzony żaden mur, ostatnio chyba w czasie obchodów 40-lecia „The Wall”, czyli dawno temu…