Chciałem tylko, żeby gdzieś przekroczyć granicę, wszystko jedno którą, bo ważny dla mnie był nie cel, nie kres, nie meta, ale sam niemal mistyczny i transcendentny akt przekroczenia granicy.
(Ryszard KAPUŚCIŃSKI, „Podróże z Herodotem”)
Mówisz Los Angeles, myślisz Hollywood... Tę piosenkę, zamykającą pierwszą stronę płyty „Aladdin Sane” z 1973 roku, David Bowie napisał właśnie w Los Angeles. Bohaterem piosenki jest pięćdziesięcioletni gwiazdor filmowy, który spotyka się z... A co ja będę opowiadał, niech artysta przemówi swoimi słowami. Tzn. moimi, bo przetłumaczonymi.
Z Hollywoodu na tych kilka wpadłem tu lat
Najlepsza z ostatnich istnych gwiazd, jakie tam znasz
Tak sztywny od legend tych filmów, co me
Zapomnij, żem stary, płacę ci, więc w czym rzecz?
Grzesz, mała, grzesz, pokaż to mi
Bierz, mała, bierz, czy coś znów czujesz dziś?
Ssiesz, mała, ssiesz, w dół głowę schyl
Lecz zanim zaczniesz, wyznaj, żem już martwy tu był
Okazję chwytasz w lot, leżysz w Sunset and Vine
Lecz od kiedy cię zapiął, za jeżozwierza cię ma
Sprzedałaś mi bajki za mój pokaźny czek
Lecz na tym się przejedziesz, wezmę tylko twój seks
Grzesz, mała, grzesz, pokaż to mi
Bierz, mała, bierz, czy coś znów czujesz dziś?
Ssiesz, mała, ssiesz, w dół głowę schyl
Lecz zanim zaczniesz, wyznaj, żem już martwy tu był Olsztyn, 8-9.01.2017
Pięćdziesięcioletni, w domyśle – starzejący się, gwiazdor filmowy? Gorszej piosenki na pierwsze tłumaczenie w tym (!) roku nie mogłem znaleźć :)
Słuchamy Trójkowego Topu Wszech Czasów już jedenastą czy dwunastą godzinę, a Żona znienacka w okolicy pierwszej piątki pyta: „A ty którą piosenkę dałbyś na pierwszym miejscu?”. Uratować mnie mogło tylko odbicie piłeczki... „A Ty?”
Za bardzo kocham te wszystkie (no, prawie wszystkie) piosenki, by je szeregować. Ale nie odmówię sobie noworocznej przyjemności spojrzenia na listę przed chwilą zakończonego Topu z punktu widzenia moich tłumaczeń. W pierwszej setce aż 33 piosenki są na liście moich swobodnych tłumaczeń, w tym w pierwszej dziesiątce aż siedem.
1. Queen – Bohemian Rhapsody
Ok, podejmę się tłumaczenia, jeśli ktoś obieca, że zaśpiewa po polsku, włącznie z częścią operową. Czyli nie przetłumaczę...
5. Pink Floyd – Wish You Were Here
W ciągu ostatnich 2,5 roku wysłuchałem tego utworu na żywo kilkanaście razy... Wybieram wersję z Ostródy:
6. John Lennon – Imagine
Nie odważyłem się jeszcze nagrać, choć tłumaczenie gotowe jest od ponad pięciu lat.
7. Deep Purple – Child In Time
O nie, tego chyba nigdy nie nagram. Szkoda, że nie usłyszę tego w czasie majowego koncertu Deep Purple, bo już od dawna Ian Gillan nie decyduje się na wymagające krzyku wykonanie.
8. Archive – Again
Wolę tłumaczyć prawdziwych Pink Floydów, ale chylę głowę przed udaną piosenką.
9. King Crimson – Epitaph
Czy mogłem podejrzewać 37 lat temu, gdy poznałem King Crimson, że ten utwór usłyszę na żywo w oryginalnym (no, prawie oryginalnym, bo przecież bez głosu Grega Lake’a) wykonaniu? I że przetłumaczę i wykonam ten utwór...
11. Nirvana – Smells Like Teen Spirit
Raczej nie podejmę się.
12. Led Zeppelin – Kashmir
Może i bym przetłumaczył, ale kto to zaśpiewa?
13. Guns N' Roses – November Rain
Aż takim fanem nie jestem...
14. Obywatel G.C. – Nie pytaj o Polskę
Utwór po polsku, ale niektórym należałoby go chyba przetłumaczyć...
15. Czesław Niemen – Dziwny jest ten świat
Jak wyżej – polska piosenka, ale niektórym należałoby ją przetłumaczyć... Słuchałem jej na żywo w trzech wykonaniach. To chyba przekonuje mnie najbardziej:
16. Black Sabbath – Paranoid
Aż kusi, żeby przetłumaczyć, ale najpierw poćwiczę tempo i rytm na gitarze.
17. Pink Floyd – Shine On You Crazy Diamond
Na żywo dane mi było usłyszeć w wykonaniu Davida Gilmoura. No i oczywiście mam w głowie kilkanaście koncertowych wersji Spare Bricks (i Tales of Pink Floyd). Udało się mi też nagrać własną:
18. Pink Floyd – High Hopes
Jak już kiedyś wyznałem – nie mam serca do piosenek Pink Floydów z lat 90.
19. Prince – Purple Rain
Przepraszam, ale nie kręci mnie.
20. Perfect – Autobiografia
Ze trzy razy słuchałem na żywo... Dziś taka refleksja – a gdybym był Anglikiem i tłumaczył na język Szekspira, co bym właściwie zrozumiał z tekstu Bogdana Olewicza? Jak bym zinterpretował martenowski piec?
21. The Eagles – Hotel California
Jedno z moich ulubionych tłumaczeń (decydujące znaczenie ma fakt, że podoba się Żonie). No i można powiedzieć, że w moim stałym repertuarze koncertowym.
22. Pink Floyd – Comfortably Numb
Słuchałem w wykonaniu Davida Gilmoura, słuchałem Spare Bricks, słuchałem Tales of Pink Floyd, nagrałem własną wersję (spróbuję zagrać na następnym swoim występie):
23. Deep Purple – Smoke on the Water
Jeśli w autobusie zadzwoni komórka i rozlegnie się „tam-tam-tam, tam-tam-tam-tam”, to znaczy, że jedzie moja Żona... Nie ma co tłumaczyć.
24. Pink Floyd – Hey You
Pierwsze z moich tłumaczeń, które doczekało się profesjonalnego wykonania:
25. The Animals – House of the Rising Sun
Nie tylko przetłumaczyłem, ale trzykrotnie słuchałem, jak Eric Burdon wykonuje ten największy przebój lat 60., a nawet raz mu akompaniowałem:
26. Marillion – Kayleigh
Nie załapałem się na fascynację ani Tolkienem, ani grupą Marillion.
27. Dżem – List do M.
Może tłumaczenie z polskiego na polski przydałoby się temu facetowi, który w latach 90. zadzwonił do Trójki i twierdził, że radio lansuje ateizm, bo usłyszał fragment „(...) nie ma Boga, nie ma nie! Nie ma Boga, nie”. Przegapił biedak początek frazy: „Wiesz mamo, wyobraziłem sobie, że...”
28. The Beatles – Yesterday
Miałem to szczęście, że usłyszałem piosenkę w autorskim wykonaniu, niecały rok po swoim tłumaczeniu.
48. Depeche Mode – Enjoy the Silence
Zostawiam znawcom i fanom.
49. Kult – Arahja
Tytuł zdałoby się przetłumaczyć...
50. Led Zeppelin – Whole Lotta Love
Mam jakieś wstępne wersje tłumaczenia i ćwiczebną wersję nagrania, uczynioną na chwilę przed wyjazdem na koncert Roberta Planta:
51. Deep Purple – Perfect Strangers
Może do zajęcia się tym utworem przekona mnie majowy koncert, na który wybieram się do Łodzi.
52. Louis Armstrong – What a Wonderful World
Jak się zestarzeję...
53. The Rolling Stones – Angie
Niestety, Stonesi nie wykonali tego utworu na chorzowskim koncercie w 1998 roku, na którym dane było mi być. Więc tylko moja wersja:
54. Dire Straits – Money For Nothing
Do tłumaczenia zniechęca mnie konieczność ćwiczenia otwierającego piosenkę riffu.
55. The Doors – The End
Tłumaczenie jest, ale nagrania raczej nie będzie.
56. Marek Grechuta – Dni, których nie znamy
Przypomniał mi się koncert Grechuty w Kortowie w 1989 roku...
57. TSA – 51
Przypomniał mi się koncert TSA w Dolinie Charlotty w 2011 roku...
58. Pink Floyd – Time
Miałem okazję posłuchać wersji Davida Gilmoura, Spare Bricks, Tales of Pink Floyd. Miałem okazję zaśpiewać po polsku, ale jest też wersja Agnieszka i Pawła z ostródzkiego hotelu:
59. Bruce Springsteen – Streets Of Philadelphia
Zbyt amerykańskie...
60. Bob Dylan – Knockin' On Heaven's Door
Jest już kilka polskich wersji, nie będę się pchał.
61. Metallica – Master of Puppets
Za szybko.
62. Chłopcy z Placu Broni – Kocham Wolność
I love freedom, może być?
63. Sting – Englishman In New York
Czemu ja nie ekscytuję się Stingiem?
64. Iggy Pop – The Passenger
Jest dobra polska wersja, odpuszczam.
76. Queen – Innuendo
Już przecież mówiłem, że tylko do „Jazz” i ani płyty dalej.
77. Eric Clapton – Layla (Unplugged)
Może kiedyś...
78. Joy Division – Love Will Tear Us Apart
Tekstem tego utworu interesowałem się już w 1984 roku... A nagrać trzeba będzie jeszcze raz.
79. Metallica – Enter Sandman
Może kiedyś przetłumaczę. Widziałem oczywiście na żywo na Bemowie, ale mam też własną instrumentalną próbkę akustyczną:
80. Scorpions – Wind Of Change
Ostatnia dobra płyta Scorpionsów to „Blackout”...
81. Leonard Cohen – Dance Me to the End of Love
Sprawę załatwił już Maciej Z.
82. The Beatles – Let It Be
To była pierwsza w ogóle piosenka, którą chciałem przetłumaczyć. Był rok 1981... Nic z tego nie wyszło, wróciłem do sprawy po ponad trzydziestu latach:
Mam zresztą dwie wersje tekstowe, jedna gorsza od drugiej:
83. David Bowie – Let's Dance
Dziękuję, nie tańczę. Ale widziałem fajną wersję Sikora:
84. Budka Suflera – Jolka, Jolka
Gdy to usłyszałem w premierowym wykonaniu, to myślałem, że to śpiewa... Niemen.
85. Myslovitz – Długość dźwięku samotności
Wystarczy, że nazwa miasta jest przetłumaczona.
86. The Police – Roxanne
Kiedyś to zrobię.
87. Sting – Fragile
Nie jestem aż tak delikatny.
88. Peter Gabriel & Kate Bush – Don't Give Up
Poddaję się.
89. Pink Floyd – Money
I znów to samo – miałem okazję posłuchać Davida Gilmoura, Spare Bricks, Tales of Pink Floyd. Moja wersja jest z gatunku tragicznych, jeszcze popracuję kiedyś nad nią:
90. Bob Marley – No Woman No Cry
Reggae mnie nie jara, że tak powiem...
91. Phil Collins – In The Air Tonight
Spróbuję kiedyś.
92. Europe – The Final Countdown
I cóż, że ze Szwecji?
93. Kazik – 12 groszy
W pewnym sensie przetłumaczyłem tę piosenkę:
94. Depeche Mode – Personal Jesus
Rozważam, chociaż skłania mnie ku temu wersja Johny’ego Casha.
95. Guns N' Roses – Don't Cry
Przetłumaczone i czeka na nagranie.
96. Iron Maiden – Fear Of The Dark
Boję się tego utworu.
97. Pearl Jam – Jeremy
Żona byłaby wniebowzięta, może kiedyś się za to wezmę.
98. Nirvana – Come As You Are
Wstęp umiem zagrać, więc może...
99. Kult – Do Ani
Może napisać „Do Ani-ty”?
100. Czesław Niemen – Sen o Warszawie
Wystarczy, że jest wersja francuska.
Czy miniony właśnie kilka godzin temu rok był dla mnie (dla nas) przełomowy, to się jeszcze okaże, ale na pewno dostarczył wielu wrażeń. Czy dobrze je rok temu zaplanowałem? Sprawdźmy...
1. Urlop zagraniczny na powrót w jedynie słusznym wrześniu. Miejsce i czas musi uwzględnić to, że mam już kupione bilety na koncert King Crimson w Zabrzu. TAK
Kupione w grudniu 2015 roku bilety na koncert King Crimson, który miał odbyć się 17 września 2016 roku w Zabrzu, to przejaw poważnego optymizmu. Już choćby przez wzgląd na zaawansowany wiek Roberta Frippa. Kostucha w 2016 roku sięgała na tę półkę nader często i musimy się pogodzić z faktem, że rockowi idole z pokolenia, które można by nazwać Kolumbowie Rocznik 40, będą odchodzić coraz częściej... A potem coraz rzadziej, aż za 20-30 lat umrze ostatni z nich. Optymizm optymizmem, koncert koncertem, ale na urlop we wrześniu trzeba było gdzieś pojechać. Po przejrzeniu listy połączeń z podkrakowskich Balic (raptem sto kilometrów od Zabrza) padło na Barcelonę.
2. A zatem majówka znów w Polsce. Mam ochotę zaszyć się na jakimś zadupiu... TAK
Lublin by się obraził, gdyby się okazało, że wystąpił w roli zadupia. Nie, to nie był urlop w miejscu, gdzie diabeł mówi dobranoc. Choć na lubelskim zamku jest przecież odcisk czarciej łapy...
3. Chciałbym zorganizować własny kameralny występ. TAK
Miałem zupełnie inny plan (występ w grudniu), ale doszło do aż dwóch koncertów z własnymi i tłumaczonymi piosenkami – jednego we wrześniu, drugiego w listopadzie.
4. Myślę, że wpadnę do Skandynawii. TAK
Wpadłem na krótko, w zasadzie to było jakieś 12 godzin w Karlskronie. Teren rozpoznany, jeszcze się wybiorę na drugą stronę Bałtyku. Tylko jeszcze nie wiem czy od zachodu, od wschodu (hm...), czy znów centralnie przez morze.
5. We wrześniu kolejna szarpiowska impreza i zaawansowane przygotowania do zlotu 2017. TAK
To znaczy kolejny Zlot Przyjaciół 2 OMDH „Szarpie” się odbył. I znów sukces. Co do przygotowań do Wielkiego Zlotu Hufca 2017, to musiałbym tu postawić spory minus czy raczej znak zapytania, bo pojawiły się pewne wątpliwości, ale po pierwsze sztab organizacyjny jest na zaplanowanym etapie przygotowań, a po drugie pożyjemy, zobaczymy...
6. Przetłumaczenie 35 piosenek. NIE
W połowie roku myślałem, że będzie znacznie gorzej i odciągany od tłumaczeń setkami innych rzeczy dociągnę ledwie do 20. Skończyło się na 31 przetłumaczonych piosenkach, czyli realizacji na poziomie 89 proc. W swojej prywatnej teorii zarządzania uważam, że cele zrealizowane na poziomie między 90 a 110 procent były dobrze postawione. Więc kusiło mnie, żeby dać sobie TAK, ale jednak NIE...
7. Dokończenie projektu, którym uczczę 1050-lecie naszej państwowości. NIE
Suche NIE nie oddaje faktu, że projekt jest ogromny, a sfinalizowałem go w tym roku w 6/13 jeśli chodzi o liczbę utworów, czyli 46 proc., a nawet w 56 proc. jeśli uwzględnić liczbę wersów (592 z założonych 1050).
8. Powiem krótko i szybko, żeby mniej bolało – remont. NIE
Nie zabolało, bo nic się nie wydarzyło. Jeszcze da się mieszkać...
9. Światowe koncerty – na pewno King Crimson i David Gilmour oraz może coś jeszcze. TAK
„Coś jeszcze” się nie wydarzyło, ale właśnie dokładnie te dwa koncerty padły moim łupem. Gdybym miał wybrać tylko jeden z nich, to jednak King Crimson (sorry, przyjaciele ze Spare Bricks). Może dlatego, że warunki odbioru muzyki w zabrzańskim Domu Pieśni i Tańca były wielokroć bardziej komfortowe niż te na wrocławskim rynku? Człowiek po prostu podjechał taksówką, wszedł na klimatyzowaną salę, znalazł swoje numerowane miejsce blisko sceny, wysłuchał w skupieniu każdego (!) precyzyjnego dźwięku, poklaskał i wrócił taksówką do hotelu. Tylko nie mówcie, że się starzeję...
10. Zaczerpnięcie pełną garścią z Olsztyńskiego Lata Artystycznego (pod nowym kierownictwem). NIE
Ale nie z mojej winy. Po prostu nie było z czego czerpać... Zresztą trudno tu mówić o czyjejś winie – oferta artystyczna po prostu albo nie przypadała mi do gustu, albo była już przeze mnie kiedyś eksplorowana. W efekcie skorzystałem tylko z dwóch propozycji – jednej bardziej z przyczyn towarzyskich, drugiej dla spodziewanych dreszczy wynikających ze spotkania z legendą.
A zatem realizacja planów na poziomie 60 proc. (z uwzględnieniem wahania przy pozycji 6. dałbym sobie nawet 70 proc.), więc całkiem nieźle w porównaniu z 40 proc., jakie osiągałem w poprzednich dwóch latach. I zupełnie całkiem nieźle, jeśli uwzględnić, jak bardzo wywróciło się do góry moje życie w 2016 roku. Z powodu tych poważnych zmian w moim życiu zawodowym, plany na 2017 rok trudniej mi układać niż w poprzednich latach, ale zaryzykuję... (żeby było jasne – w planowaniu pomijam sprawy zawodowe).
1. Wrześniowy urlop zagraniczny. Waham się między kierunkiem południowym a północnym oraz między jakimś zagranicznym zadupiem a wielkim światem.
2. Kilka wypadów weekendowych w Polsce.
3. Kontynuowanie publicznych występów.
4. Zlot 2017.
5. Przetłumaczenie 35 piosenek.
6. Kontynuowanie projektu z okazji 1050-lecia państwowości, co najmniej dwie piosenki.
7. Zmiany lokalowe, cokolwiek by to znaczyło.
8. Koncert Deep Purple w Łodzi i co najmniej jeszcze jeden koncert światowej gwiazdy, może ponownie wizyta w Dolinie Charlotty?